Jeśli już zaczęłaś, nieźle Ci idzie to szycie, masz swój produkt, fajną nazwę marki, logo i funpage na fejsie, ale jakoś sprzedaż nie działa to może dzisiaj nieco pomogę.
Jak się kupuje w internecie? OCZAMI
Więc aby odnieść sukces potrzebne są dobre zdjęcia.
Ja jestem amatorem zarówno w szyciu jak i robieniu zdjęć. Wystarczy się cofnąć na tym blogu do początku by zobaczyć, że była tragedia, a teraz jest nieźle ale wcale nie powala.
tak, wiem, jeszcze dużo przede mną, chociaż uczę się robić zdjęcia od dobrych 7 lat.
Skoro ja się nie poddaje i staram się robić coraz lepsze zdjęcia, Ty też próbuj.
Niektórzy powiedzą podstawą jest dobra lustrzanka. Ale to nie prawda, a przynajmniej nie do końca. Owszem, jeśli znasz się na aparatach, wiesz jak ustawić i co ma znaczenie to spoko. Ale amatorzy mogą się pogubić w ustawieniach manualnych. Dlatego zastanów się, czy aparat w Twoim telefonie, nie jest czasem łatwiejszy i lepszy. Bo aktualnie komórkowe aparaty mają wszystkie ustawienia z lustrzanki i to całkiem sprawnie działające, a zdjęcia mają rozdzielczość porównywalną do tej z aparatu, czyli i tak za dużo dla większości portali sprzedażowych.
Wcale nie trzeba mieć PhotoShopa, żeby zawojować świat fotografii. Ja miałam, ale nie mam czasu aby się go uczyć, potrzebowałam czegoś szybkiego, intuicyjnego, po polsku i najlepiej za darmo.
Ktoś gdzieś kiedyś polecił mi PhotoScape i ja też polecam. Ten darmowy programik ma wszystko czego potrzebuje amator fotografii. Zmiana rozmiaru, wyostrzanie, kadrowanie, rozjaśnianie, zmiana balansu bieli i wiele, wiele innych.
Pewnie, że w miarę nabierania doświadczenia PS może Ci się okazać niezbędny, ale na początek szukaj darmowych rozwiązań.
Inspiruj się. Czyli oglądaj i patrz, jak inni ustawiają produkt, jakie mają tło.
A jeśli dalej nie jesteś zadowolona poszukaj fotografik w Twojej okolicy. Często jest tak, że pomoc czeka na wyciągnięcie ręki i za nieduże pieniądze będziesz miała świetne zdjęcia.
pozdrawiam
Zdjęcie z przygotować do sesji, gdy byłam jeszcze krótkowłosą blondynką.
Czasem najlepsze zdjęcia wychodzą zupełnie przypadkowo. Jak na przykład to - które jest na naszych ulotkach i nie jedną osobę przekonało do zakupu pojemników
środa, 15 marca 2017
środa, 22 lutego 2017
Chcę zarabiać na szyciu, jak zacząć by nie zbankrutować.
wracam po przerwie, po bardzo długiej przerwie.
W czasie gdy mnie tutaj nie było mój grafik wypełniły po brzegi praca i moje dzieci. Czasem, zwłaszcza w sezonie przedświątecznym czyli od września do grudnia, zastanawiam się, po co mi to było i czy nie lepiej wrócić na etat, ale od razu przypominam sobie, jak wiele jest plusów mojej pracy.
Tymczasem często dostaję maile z pytaniem, czy to się opłaca, czy zaczynać w ogóle.
Odpiszę więc zbiorczo tutaj.
Najczęściej maile zaczynają się tak:
jestem mamą 2 małych urwisów, szyję coś czasem dla nich i dla moich znajomych, wszyscy mówią, że to jest fajne i żebym zajęła się tym na poważnie. od czego zacząć?
OD KARTKI PAPIERU!
oj tak.
1. Musisz wyliczyć ilu masz potencjalnych klientów i jak często u Ciebie coś zamawiają, czy oni za to płacą, czy szyjesz dla nich prezenty?
Prawda jest taka, że wszystkim się podoba Twoja praca dopóki nie muszą za nią płacić.
2. Policz, ile kosztują Cię materiały (kiedy szyjesz zarobkowo szycie z materiałów z ciucholandów raczej nie wchodzi w grę, a więc koszty rosną), wypełniacz (nie możesz używać starych poduszek czy waty, bo nikt tego nie kupi, a jeśli kupi nigdy już nie wróci) i inne potrzebne rzeczy do produkcji.
3. Szycie zarobkowe to najczęściej potrzeba otworzenia własnej firmy. A prowadzenie firmy to KOSZTY.
- Zus - przez 2 lata może i niski, ale nie sugeruj się tym kalkulując ceny. Gdy miną 2 lata nie będziesz mogła z dnia na dzień podnieść cen.
- US - czyli podatki, jest wiele form prowadzenia działalności łatwiejsze i trudniejsze. Nie musisz od razu mieć pełnej księgowości. Są łatwiejsze formy, jak na przykład ryczałt, ale nie w każdej sytuacji jest on opłacalny.
4. co będę szyła?
ja akurat szyję poduszki dla dzieci, lubię to i moje dzieci to lubią, ale szyć można wszystko!
Jeśli planujesz szyć zabawki, bo napatrzyłaś się w Internecie na zdjęcia szczęśliwych mam szyjących to przeanalizuj dokładnie co i jak.
Takich mam jest już na rynku kilka tysięcy, jeśli Ty też będziesz szyła poduszki z drukowanej bawełny + polar minky nie zaistniejesz, utoniesz w milionie takich samych mikro firm. Szycie czapek i kominów to też dość popularne zajęcie, a tutoriale pokazują jak łatwo zrobić to samemu, więc czy na pewno na tym zarobisz?
znajdź swoją drogę, coś zupełnie innego, coś, co będzie Cię wyróżniało. Jeden produkt, który jest inny niż wszystko. To wymaga czasu i kreatywności, ale skoro chcesz się zająć kreatywnym zajęciem, MUSISZ być kreatywna.
NIE KOPIUJ!
To co sprzedaje się mnie w Twoim wykonaniu już w cale nie musi. Gdy Twoi klienci się zorientują, że kradniesz pomysły odejdą od Ciebie. Pomijam kwestie uczciwości, praworządności i ewentualnych kar, bo to chyba oczywiste.
5. Kto to kupi?
Kiedy już masz finalny produkt, pomyśl jak możesz obwieścić światu, że go masz i chcesz go spieniężyć. To wcale nie takie oczywiste, że ktoś Cię znajdzie. Trzeba się dać znaleźć. Przyjaciele, którzy namawiali Cię na rozpoczęcie tego ambarasu nie wystarczą, kupią jedną, dwie rzeczy, a ZUS nie pyta, ZUS wymaga terminowych wpłat. Może się okazać, że kiedy policzysz wszystkie koszty cena końcowa Twoich produktów okaże się za wysoka dla osób z Twojego otoczenia. Przyzwyczajeni do dostawania, nie będą chcieli kupować.
Kiedy to wszystko spiszesz, przeliczysz i zanalizujesz i nadal będziesz chciała spróbować przeczytaj jeszcze to:
bycie szefem dla samego siebie to wcale nie znaczy, że udziela się sobie urlopu non stop. Raczej dodaje roboty ponad wszelkie normy.
Nie pracujesz od 8 do 16. pracujesz non stop.
To ciągły stres, wcale nie mniejszy niż ten na etacie. Czy będą zamówienia, czy uzbieram na opłaty stałe, czy nikt nie uszkodzi paczki po drodze, czy klient będzie zadowolony, czy odbierze paczkę pobraniową, itd.
Jeśli nie masz samodyscypliny będzie Ci ciężko. Praca na etacie czy zleceniu to jednak wykonywanie czyichś poleceń od do. i koniec. tutaj samemu musisz wymyślić co robisz, ile, kiedy.
Czasem w zwykłej pracy ciężko się zmobilizować i są dni kiedy da się udawać prace, a godziny lecą i wypłata się zgadza. Na "swoim" tak się nie da. Jeśli nie pracujesz to nic nie masz.
na dzisiaj to tyle. Ale temat jest nawet w połowie nie wyczerpany.
W czasie gdy mnie tutaj nie było mój grafik wypełniły po brzegi praca i moje dzieci. Czasem, zwłaszcza w sezonie przedświątecznym czyli od września do grudnia, zastanawiam się, po co mi to było i czy nie lepiej wrócić na etat, ale od razu przypominam sobie, jak wiele jest plusów mojej pracy.
Tymczasem często dostaję maile z pytaniem, czy to się opłaca, czy zaczynać w ogóle.
Odpiszę więc zbiorczo tutaj.
Najczęściej maile zaczynają się tak:
jestem mamą 2 małych urwisów, szyję coś czasem dla nich i dla moich znajomych, wszyscy mówią, że to jest fajne i żebym zajęła się tym na poważnie. od czego zacząć?
OD KARTKI PAPIERU!
oj tak.
1. Musisz wyliczyć ilu masz potencjalnych klientów i jak często u Ciebie coś zamawiają, czy oni za to płacą, czy szyjesz dla nich prezenty?
Prawda jest taka, że wszystkim się podoba Twoja praca dopóki nie muszą za nią płacić.
2. Policz, ile kosztują Cię materiały (kiedy szyjesz zarobkowo szycie z materiałów z ciucholandów raczej nie wchodzi w grę, a więc koszty rosną), wypełniacz (nie możesz używać starych poduszek czy waty, bo nikt tego nie kupi, a jeśli kupi nigdy już nie wróci) i inne potrzebne rzeczy do produkcji.
3. Szycie zarobkowe to najczęściej potrzeba otworzenia własnej firmy. A prowadzenie firmy to KOSZTY.
- Zus - przez 2 lata może i niski, ale nie sugeruj się tym kalkulując ceny. Gdy miną 2 lata nie będziesz mogła z dnia na dzień podnieść cen.
- US - czyli podatki, jest wiele form prowadzenia działalności łatwiejsze i trudniejsze. Nie musisz od razu mieć pełnej księgowości. Są łatwiejsze formy, jak na przykład ryczałt, ale nie w każdej sytuacji jest on opłacalny.
4. co będę szyła?
ja akurat szyję poduszki dla dzieci, lubię to i moje dzieci to lubią, ale szyć można wszystko!
Jeśli planujesz szyć zabawki, bo napatrzyłaś się w Internecie na zdjęcia szczęśliwych mam szyjących to przeanalizuj dokładnie co i jak.
Takich mam jest już na rynku kilka tysięcy, jeśli Ty też będziesz szyła poduszki z drukowanej bawełny + polar minky nie zaistniejesz, utoniesz w milionie takich samych mikro firm. Szycie czapek i kominów to też dość popularne zajęcie, a tutoriale pokazują jak łatwo zrobić to samemu, więc czy na pewno na tym zarobisz?
znajdź swoją drogę, coś zupełnie innego, coś, co będzie Cię wyróżniało. Jeden produkt, który jest inny niż wszystko. To wymaga czasu i kreatywności, ale skoro chcesz się zająć kreatywnym zajęciem, MUSISZ być kreatywna.
NIE KOPIUJ!
To co sprzedaje się mnie w Twoim wykonaniu już w cale nie musi. Gdy Twoi klienci się zorientują, że kradniesz pomysły odejdą od Ciebie. Pomijam kwestie uczciwości, praworządności i ewentualnych kar, bo to chyba oczywiste.
5. Kto to kupi?
Kiedy już masz finalny produkt, pomyśl jak możesz obwieścić światu, że go masz i chcesz go spieniężyć. To wcale nie takie oczywiste, że ktoś Cię znajdzie. Trzeba się dać znaleźć. Przyjaciele, którzy namawiali Cię na rozpoczęcie tego ambarasu nie wystarczą, kupią jedną, dwie rzeczy, a ZUS nie pyta, ZUS wymaga terminowych wpłat. Może się okazać, że kiedy policzysz wszystkie koszty cena końcowa Twoich produktów okaże się za wysoka dla osób z Twojego otoczenia. Przyzwyczajeni do dostawania, nie będą chcieli kupować.
Kiedy to wszystko spiszesz, przeliczysz i zanalizujesz i nadal będziesz chciała spróbować przeczytaj jeszcze to:
bycie szefem dla samego siebie to wcale nie znaczy, że udziela się sobie urlopu non stop. Raczej dodaje roboty ponad wszelkie normy.
Nie pracujesz od 8 do 16. pracujesz non stop.
To ciągły stres, wcale nie mniejszy niż ten na etacie. Czy będą zamówienia, czy uzbieram na opłaty stałe, czy nikt nie uszkodzi paczki po drodze, czy klient będzie zadowolony, czy odbierze paczkę pobraniową, itd.
Jeśli nie masz samodyscypliny będzie Ci ciężko. Praca na etacie czy zleceniu to jednak wykonywanie czyichś poleceń od do. i koniec. tutaj samemu musisz wymyślić co robisz, ile, kiedy.
Czasem w zwykłej pracy ciężko się zmobilizować i są dni kiedy da się udawać prace, a godziny lecą i wypłata się zgadza. Na "swoim" tak się nie da. Jeśli nie pracujesz to nic nie masz.
na dzisiaj to tyle. Ale temat jest nawet w połowie nie wyczerpany.
środa, 27 kwietnia 2016
książki dla dzieci, które czytamy, czytamy, jeszcze raz czytamy, odkładamy i wracamy.
Nawiązując nieco do wcześniejszego wpisu o braku TV chciałaby podzielić się z Wami książkami, które nałogowo czytam moim dzieciom.
Zuzia ma 5 lat, zaczęłam jej czytać gdy miała około 2 lat. Gucio ma niecałe 2 i powoli zaczyna słuchać, chociaż książki, które aktualnie czytam Zuzi są dla niego nudne z powodu braku ilustracji, Gu wkręcił się w Mamoko - litery i liczby, pewnie zw na mniejszy format, i wyszukuje tam sobie coś swojego, podczas naszego z Zuzią czytania "poważnych" książek.
regał z książkami dla dorosłych,w moim domu jest dość ubogi. Niecałe 3 półki, w tym część to albumy na zdjęcia. Kupujemy głównie biografie, powieści staram się wypożyczać w bibliotece, po części z braku miejsca, a po części z powodu pecha w wyborze ( jakoś nie mogę trafić na coś, co naprawdę mnie wciągnie i wracam do Sapkowskiego i Tolkiena z powodu ciągłych rozczarowań)
Ale regał mojej córki ugina się pod nadmiarem. Regał + parapet + półka nad łóżkiem + bawialnia w Kurnej Chacie gdzie część wyniosłam + tajemne miejsce pod łóżkiem + stół w salonie + łóżko rodziców. Wszędzie są książki Zuzi. Nie wszystkie kupujemy. Od 2 lat jesteśmy aktywnymi bibliotekofanami. Mamy w Rabce fantastyczną bibliotekę w starym dworcu kolejowym. Jest cudowna! A personel dba o nowości z najwyższej półki.
Jakoś tak mam, że literatura dziecięca sama mi się pcha w ręce i zawsze pcha się ta doskonale napisana i cudownie zilustrowana. Bo ja, proszę Państwa, książki oceniam również po okładce. uważam, że bylejakość w przestrzeni publicznej, jaka zapanowała ostatnio, tandeta i marny kicz to wina braku zajęć plastycznych w szkołach oraz braku tzw. obycia. Zuzia muzeów nie lubi, może dlatego, że nie wolno tam biegać, przemycam więc sztukę w ilustracjach książkowych.
no i teraz pasowałby jakiś ranking, ale jest tych książek tak dużo, a ja je kocham wszystkie. Dlatego zacznę może od ulubionych Zuzi, do których aktualnie najczęściej wracamy.
1. Seria Tato... wydawnictwo Bona
- to książki, które mój mąż uwielbia czytać. Zaśmiewamy się w głos, bo sytuacje tam opisane są kropka w kropkę jak u nas. Perypetie taty 3 dzieci z fantazją, oraz sąsiada, Pana Rurki. Cudowne, ciepłe, pełne wyrozumiałości dla szalonych pomysłów dzieci. Fińskie opowieści o wychowaniu wolnych i brudnych dzieci. Przy okazji podoba mi się przekaz podprogowy - mamy w tych książkach nie ma, zawsze jest na wyjeździe, delegacji lub konferencji. Tata nie ma z tym problemu, teściowa nie marudzi, że dzieci matki nie mają, sama mama nie jest tym sfrustrowana, że wyjeżdża, a dzieci nie mają traumy eurosierot. To jest chyba właśnie układ partnerski.
Mamy w domu prawie całą serię, polecamy ją całym sercem.
2. Pszczoły, wydawnictwo Dwie Siostry
ohhh ten atlas, to dzieło sztuki, to kompendium wiedzy pszczelarskiej. Ahhhhh to jest po prostu majstersztyk. Za to powinni dać oskara i dwa noble. Moje pięcioletnie dziecko uwielbia i kocha pszczoły od pierwszej kartki tej książki. Sadzimy właśnie lawendę i melisę aby nasze małe koleżanki miały co jeść. Polecam, polecam bardzo.
4. Wydawnictwo Zkamarki
CAŁE
Uwielbiam te dziewczyny, miałyśmy się okazję poznać na Targach Książki dla Dzieci. Możecie zamawiać tam w ciemno, wszystko jest świetne. Cokolwiek u nich nie kupię, okazuje się hitem wieczornego czytania.
- Mama Mu - opowieść o niestandardowej krowie i jej przyjacielu Wronie. Kocham te opowieści a jest ich cała masa. Pokazują dzieciom, a myślę, że również dorosłym, a przede wszystkim kobietom, że wcale nie trzeba być takim jak wszyscy oczekują, że można chcieć od życia więcej i próbować spełniać marzenia. Mama Mu pływa na basenie, chodzi do biblioteki, jeździ na rowerze i huśta się na huśtawce, chociaż Pan Wrona próbuje ją przekonać, że krowa nie powinna tego robić. To ważny sygnał dla dziewczynek - możesz być kim chcesz, możesz robić co chcesz, nie musisz siedzieć w domu i wychowywać dzieci, możesz, nie musisz. Możesz być astronautką, inżynierką, możesz być sobą!
- Piaskowy Wilk! OHHHH to historia, która mnie samą wiele nauczyła. Polecam bardzo. A w tym roku autorka będzie u nas w Rabce na festiwalu Literatury dziecięcej. juhuuu! :)
- Kajtek i Miś - wspaniale tłumaczom dzieciom trudne sprawy.
5. Grzegorz Kasdepke - Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela.
ta książka to jest mistrzostwo świata. Uwielbiam ją za genialny pomysł, za ilustracje, za poważne, rzeczowe komentarze pana Petru, no jest wspaniała, mnie samej rozjaśniła wiele ekonomicznych pojęć. A sposób w jaki zilustrowano Fiskus, Ceny sztywne, Manko i Dług zasługuje na najwyższe uznanie.
6. Opowieści z Narni
Choć Zuzia ma dopiero 5 lat z ciekawością przysłuchuje się Narni. najlepiej sprawdzają nam się audiobooki, podróż do Chorwacji to 2 części Narni x2 :) ale w domu czytamy również sami.
7. Akademia Pana Kleksa.
wypożyczyliśmy z biblioteki stare tomiszcze.
Fajnie było wrócić to własnego dzieciństwa. Od dawna słuchamy piosenek z Filmu, wolę te klasyki niż nowe piosenki dla dzieci, które są moim zdaniem strasznie infantylne.
8. Antonina Zachara Wnękowa - baśnie z Gorców, a w szczególności Baśń o Tomku Luboniu.
pamiętam kiedy tata czytał mi to do snu.to legenda stąd. O górze, którą widać z naszych okien. Teraz ja czytam ją Zuzi. To część naszej tożsamości, tego kim jesteśmy.
9. Ulf Stark - Czy umiesz gwizdać Joanno, moja mama Indianka, Jak tata pokazał mi wszechświat, Książki napisane dla IKEA
jakoś tak wiem, że cokolwiek Pana Ulfa kupie będzie wspaniałe i z przesłaniem.
Czy umiesz gwizdać Joanno - łzy leciały mi strumieniami, ale tak pięknie jest tam opisana przyjaźń, miłość i śmierć.
Jak cudownie, że są ludzie, którzy umieją opisać trudne tematy tak celnie, że my rodzice nie musimy już nic tłumaczyć i dopowiadać.
oh Panie Ulf pomnik dla Pana i wiązkę tulipanów. Dziękuję za wszystko.
to moje absolutne hity. ale co miesiąc wychodzimy z 6 nowymi pozycjami z biblioteki i w między czasie dokupuje coś dla nas w księgarni, więc pewnie mogłabym napisać o kolejnych i kolejnych.
Wierzę głęboko, że to jest dobra inwestycja. Widzę, że już się zwraca. Zuzia mówi pełnymi zdaniami i ma duży zasób słów. Pamięta fabułę i potrafi ją opowiedzieć własnymi słowami.
Ale to też frajda dla mnie. Czytanie tych historii naprawdę sprawia mi radość. Lubię to. Wolę czytać mądre książki dla dzieci niż mdłe powieści dla dorosłych.
Macie coś do polecenia dla mnie i mojej pięciolatki?
Zuzia ma 5 lat, zaczęłam jej czytać gdy miała około 2 lat. Gucio ma niecałe 2 i powoli zaczyna słuchać, chociaż książki, które aktualnie czytam Zuzi są dla niego nudne z powodu braku ilustracji, Gu wkręcił się w Mamoko - litery i liczby, pewnie zw na mniejszy format, i wyszukuje tam sobie coś swojego, podczas naszego z Zuzią czytania "poważnych" książek.
regał z książkami dla dorosłych,w moim domu jest dość ubogi. Niecałe 3 półki, w tym część to albumy na zdjęcia. Kupujemy głównie biografie, powieści staram się wypożyczać w bibliotece, po części z braku miejsca, a po części z powodu pecha w wyborze ( jakoś nie mogę trafić na coś, co naprawdę mnie wciągnie i wracam do Sapkowskiego i Tolkiena z powodu ciągłych rozczarowań)
Ale regał mojej córki ugina się pod nadmiarem. Regał + parapet + półka nad łóżkiem + bawialnia w Kurnej Chacie gdzie część wyniosłam + tajemne miejsce pod łóżkiem + stół w salonie + łóżko rodziców. Wszędzie są książki Zuzi. Nie wszystkie kupujemy. Od 2 lat jesteśmy aktywnymi bibliotekofanami. Mamy w Rabce fantastyczną bibliotekę w starym dworcu kolejowym. Jest cudowna! A personel dba o nowości z najwyższej półki.
Jakoś tak mam, że literatura dziecięca sama mi się pcha w ręce i zawsze pcha się ta doskonale napisana i cudownie zilustrowana. Bo ja, proszę Państwa, książki oceniam również po okładce. uważam, że bylejakość w przestrzeni publicznej, jaka zapanowała ostatnio, tandeta i marny kicz to wina braku zajęć plastycznych w szkołach oraz braku tzw. obycia. Zuzia muzeów nie lubi, może dlatego, że nie wolno tam biegać, przemycam więc sztukę w ilustracjach książkowych.
no i teraz pasowałby jakiś ranking, ale jest tych książek tak dużo, a ja je kocham wszystkie. Dlatego zacznę może od ulubionych Zuzi, do których aktualnie najczęściej wracamy.
1. Seria Tato... wydawnictwo Bona
- to książki, które mój mąż uwielbia czytać. Zaśmiewamy się w głos, bo sytuacje tam opisane są kropka w kropkę jak u nas. Perypetie taty 3 dzieci z fantazją, oraz sąsiada, Pana Rurki. Cudowne, ciepłe, pełne wyrozumiałości dla szalonych pomysłów dzieci. Fińskie opowieści o wychowaniu wolnych i brudnych dzieci. Przy okazji podoba mi się przekaz podprogowy - mamy w tych książkach nie ma, zawsze jest na wyjeździe, delegacji lub konferencji. Tata nie ma z tym problemu, teściowa nie marudzi, że dzieci matki nie mają, sama mama nie jest tym sfrustrowana, że wyjeżdża, a dzieci nie mają traumy eurosierot. To jest chyba właśnie układ partnerski.
Mamy w domu prawie całą serię, polecamy ją całym sercem.
2. Pszczoły, wydawnictwo Dwie Siostry
ohhh ten atlas, to dzieło sztuki, to kompendium wiedzy pszczelarskiej. Ahhhhh to jest po prostu majstersztyk. Za to powinni dać oskara i dwa noble. Moje pięcioletnie dziecko uwielbia i kocha pszczoły od pierwszej kartki tej książki. Sadzimy właśnie lawendę i melisę aby nasze małe koleżanki miały co jeść. Polecam, polecam bardzo.
3. Seria Mamoko, wydawnictwo Dwie Siostry
Nie muszę chyba nikomu przedstawiać tej serii. Zaczęliśmy je zbierać, gdy Zuzia miała dwa lata. Nauczyła się literek i liczb. A ja nauczyłam się wymyślać zabawne historie i snuć opowieści.4. Wydawnictwo Zkamarki
CAŁE
Uwielbiam te dziewczyny, miałyśmy się okazję poznać na Targach Książki dla Dzieci. Możecie zamawiać tam w ciemno, wszystko jest świetne. Cokolwiek u nich nie kupię, okazuje się hitem wieczornego czytania.
- Mama Mu - opowieść o niestandardowej krowie i jej przyjacielu Wronie. Kocham te opowieści a jest ich cała masa. Pokazują dzieciom, a myślę, że również dorosłym, a przede wszystkim kobietom, że wcale nie trzeba być takim jak wszyscy oczekują, że można chcieć od życia więcej i próbować spełniać marzenia. Mama Mu pływa na basenie, chodzi do biblioteki, jeździ na rowerze i huśta się na huśtawce, chociaż Pan Wrona próbuje ją przekonać, że krowa nie powinna tego robić. To ważny sygnał dla dziewczynek - możesz być kim chcesz, możesz robić co chcesz, nie musisz siedzieć w domu i wychowywać dzieci, możesz, nie musisz. Możesz być astronautką, inżynierką, możesz być sobą!
- Piaskowy Wilk! OHHHH to historia, która mnie samą wiele nauczyła. Polecam bardzo. A w tym roku autorka będzie u nas w Rabce na festiwalu Literatury dziecięcej. juhuuu! :)
- Kajtek i Miś - wspaniale tłumaczom dzieciom trudne sprawy.
5. Grzegorz Kasdepke - Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela.
ta książka to jest mistrzostwo świata. Uwielbiam ją za genialny pomysł, za ilustracje, za poważne, rzeczowe komentarze pana Petru, no jest wspaniała, mnie samej rozjaśniła wiele ekonomicznych pojęć. A sposób w jaki zilustrowano Fiskus, Ceny sztywne, Manko i Dług zasługuje na najwyższe uznanie.
6. Opowieści z Narni
Choć Zuzia ma dopiero 5 lat z ciekawością przysłuchuje się Narni. najlepiej sprawdzają nam się audiobooki, podróż do Chorwacji to 2 części Narni x2 :) ale w domu czytamy również sami.
7. Akademia Pana Kleksa.
wypożyczyliśmy z biblioteki stare tomiszcze.
Fajnie było wrócić to własnego dzieciństwa. Od dawna słuchamy piosenek z Filmu, wolę te klasyki niż nowe piosenki dla dzieci, które są moim zdaniem strasznie infantylne.
8. Antonina Zachara Wnękowa - baśnie z Gorców, a w szczególności Baśń o Tomku Luboniu.
pamiętam kiedy tata czytał mi to do snu.to legenda stąd. O górze, którą widać z naszych okien. Teraz ja czytam ją Zuzi. To część naszej tożsamości, tego kim jesteśmy.
9. Ulf Stark - Czy umiesz gwizdać Joanno, moja mama Indianka, Jak tata pokazał mi wszechświat, Książki napisane dla IKEA
jakoś tak wiem, że cokolwiek Pana Ulfa kupie będzie wspaniałe i z przesłaniem.
Czy umiesz gwizdać Joanno - łzy leciały mi strumieniami, ale tak pięknie jest tam opisana przyjaźń, miłość i śmierć.
Jak cudownie, że są ludzie, którzy umieją opisać trudne tematy tak celnie, że my rodzice nie musimy już nic tłumaczyć i dopowiadać.
oh Panie Ulf pomnik dla Pana i wiązkę tulipanów. Dziękuję za wszystko.
to moje absolutne hity. ale co miesiąc wychodzimy z 6 nowymi pozycjami z biblioteki i w między czasie dokupuje coś dla nas w księgarni, więc pewnie mogłabym napisać o kolejnych i kolejnych.
Wierzę głęboko, że to jest dobra inwestycja. Widzę, że już się zwraca. Zuzia mówi pełnymi zdaniami i ma duży zasób słów. Pamięta fabułę i potrafi ją opowiedzieć własnymi słowami.
Ale to też frajda dla mnie. Czytanie tych historii naprawdę sprawia mi radość. Lubię to. Wolę czytać mądre książki dla dzieci niż mdłe powieści dla dorosłych.
Macie coś do polecenia dla mnie i mojej pięciolatki?
sobota, 23 kwietnia 2016
Kurna Chata, po co nam to?
mam dzisiaj burzę myśli w głowie.
Została u nas odwołana rezerwacja z powodu braku telewizora w apartamencie.
Zastanawiam się nad tym, myślę i próbuje zrozumieć.
Weekend we dwoje, pełnia, świeżo skoszona trwa w ogrodzie pachnie aż do upojenia, wino od gospodarzy, ptaki śpiewające za oknem. Huśtawka, hamak, leżaki... wszystko aż prosi aby się położyć, wziąć książkę lub po prostu posiedzieć, poleżeć, za nieruchomieć, odpocząć.
Las nie daleko, góry dookoła, spokój.
Czy ten telewizor naprawdę jest tak potrzebny? Po co wyjeżdżać na weekend, po co tracić pieniądze na oglądanie TV? Przecież to można we własnym mieszkaniu, na własnej sofie za darmo prawie.
W Kurnej Chacie wierzymy, że ten szklany ekran nie jest potrzebny. Mamy w bawialni, na parapecie sporo książek dla dzieci. Wyjeżdżacie by się oderwać od codzienności, oderwijcie się też od ekranów. Dajemy Wam przestrzeń bawialni, aby dzieci się zajęły sobą przez chwilę, aby dorośli mogli wypić gorącą kawę. Dajemy Wam kawałek zieloności przed domem z trampoliną, huśtawką i piaskownicą, z przestrzenią do zabawy w chowanego.
Czy w telewizorze jest coś lepszego od tych chwil spędzonych razem? ramie przy ramieniu, głowa przy głowie? Co oni tam pokazują tak ważnego, co mogłoby zaprzątać umysł na urlopie? Politycy kłócą się cały czas podobnie, gdy na tydzień się od tego odetniecie nic się nie zmieni. Piłkarze grają co tydzień, jeden mecz bez Was na pewno się uda, serial można oglądną w necie.
Uwierzcie mi, że dla dzieci nie ma nic lepszego niż detoks od telewizji i chwile z rodzicami, kiedy są pewne, że mają Was tylko dla siebie.
Stworzyliśmy Kurną Chatę bo uwielbiamy poznawać nowych ludzi, a nasze dzieci z ciekawością poznają inne dzieci z innych środowisk. Chcemy się z Wami dzielić naszym kawałkiem przestrzeni w Rabce, która ma cenny skarb - solanki ratujące nasze dzieci przed chorobami układu oddechowego.
Pomyśleliśmy sobie, że cudownie byłoby mieć taką bazę, gdzie moglibyśmy pojechać ze znajomymi i ich dziećmi. Bazę w której mały człowiek jest traktowany na równi z dorosłym, gdzie ma wydzielone miejsce do swobodnej zabawy, gdzie gospodyni wita gości ciastem, a gospodarz wyciąga wino domowej roboty. Gdzie śniadania są w smaczne i zdrowe i w dobrej cenie.
Szukamy takich miejsc, sami chcemy takie tworzyć, staramy się by tak tutaj było. Chcemy by każdy, kto do nas wchodzi czuł się wyjątkowo. By wyczuwało się tu rodzinną atmosferę. Chcemy by dało się tu odpocząć i naładować baterie.
Kurna Chata to 3 pokoje dwuosobowe i antresola stworzona z myślą o nastolatkach lub starszych dzieciach. Do dyspozycji naszych gości jest kuchnia, łazienka, jadalnia i bawialnia dla dzieci w której jest ściana tablicowa i sofa dla rodziców. Na balkonie mamy kącik dla umęczonych palaczy - dwa krzesła teatralne pozwolą spokojnie wypalić i odpocząć.
Kurna Chata cały czas się rozwija i zmienia. zmieniamy okolice domu, poprawiamy, dorabiamy, sadzimy, wycinamy.
Nie jesteśmy w centrum Rabki, ale za to jesteśmy bliżej lasu i rzeki. Do centrum można się przespacerować, lub podjechać samochodem, a w naszym ogrodzie można przeleżeć cały dzień w hamaku lub leżaku.
Wieczorami w lecie urządzamy letnie kino plenerowe, grill jest otwarty dla wszystkich.
W razie deszczu zawsze przygotowane mamy wielkoformatowe kolorowanki. w całym domu działa też szybki internet bezprzewodowy.
Jesteśmy gadułami, uwielbiamy poznawać naszych gości, nasze dzieci lubią się bawić z nowymi kolegami, ale nigdy nie wpraszamy się na siłę i szanujemy prywatność.
W piwnicach naszego domu jest pracownia krawiecka, szyjemy tam zabawki i namioty kury d. To cudownie patrzeć na wielkie oczy i otwarte buzie dzieci, kiedy mogą przez okno lub bezpośrednio ze środka podpatrywać jak pracujemy.
Kurna Chata to miejsce do którego sama chciałabym przyjechać, bardzo się staram aby nasi goście wyjeżdżali z bagażami pełnymi samych ciepłych wspomnień,
polecamy się serdecznie na wakacje,
cena pobytu to
50 zł/os/doba
dzieci do lat 6 - 30 zł/os/doba
dzieci do lat 3 - gratis
śniadania 15 zł/os
dzieci do lat 3 gratis
dzieci 4-8 lat - 7 zł/os
Została u nas odwołana rezerwacja z powodu braku telewizora w apartamencie.
Zastanawiam się nad tym, myślę i próbuje zrozumieć.
Weekend we dwoje, pełnia, świeżo skoszona trwa w ogrodzie pachnie aż do upojenia, wino od gospodarzy, ptaki śpiewające za oknem. Huśtawka, hamak, leżaki... wszystko aż prosi aby się położyć, wziąć książkę lub po prostu posiedzieć, poleżeć, za nieruchomieć, odpocząć.
Las nie daleko, góry dookoła, spokój.
Czy ten telewizor naprawdę jest tak potrzebny? Po co wyjeżdżać na weekend, po co tracić pieniądze na oglądanie TV? Przecież to można we własnym mieszkaniu, na własnej sofie za darmo prawie.
W Kurnej Chacie wierzymy, że ten szklany ekran nie jest potrzebny. Mamy w bawialni, na parapecie sporo książek dla dzieci. Wyjeżdżacie by się oderwać od codzienności, oderwijcie się też od ekranów. Dajemy Wam przestrzeń bawialni, aby dzieci się zajęły sobą przez chwilę, aby dorośli mogli wypić gorącą kawę. Dajemy Wam kawałek zieloności przed domem z trampoliną, huśtawką i piaskownicą, z przestrzenią do zabawy w chowanego.
Czy w telewizorze jest coś lepszego od tych chwil spędzonych razem? ramie przy ramieniu, głowa przy głowie? Co oni tam pokazują tak ważnego, co mogłoby zaprzątać umysł na urlopie? Politycy kłócą się cały czas podobnie, gdy na tydzień się od tego odetniecie nic się nie zmieni. Piłkarze grają co tydzień, jeden mecz bez Was na pewno się uda, serial można oglądną w necie.
Uwierzcie mi, że dla dzieci nie ma nic lepszego niż detoks od telewizji i chwile z rodzicami, kiedy są pewne, że mają Was tylko dla siebie.
Stworzyliśmy Kurną Chatę bo uwielbiamy poznawać nowych ludzi, a nasze dzieci z ciekawością poznają inne dzieci z innych środowisk. Chcemy się z Wami dzielić naszym kawałkiem przestrzeni w Rabce, która ma cenny skarb - solanki ratujące nasze dzieci przed chorobami układu oddechowego.
Pomyśleliśmy sobie, że cudownie byłoby mieć taką bazę, gdzie moglibyśmy pojechać ze znajomymi i ich dziećmi. Bazę w której mały człowiek jest traktowany na równi z dorosłym, gdzie ma wydzielone miejsce do swobodnej zabawy, gdzie gospodyni wita gości ciastem, a gospodarz wyciąga wino domowej roboty. Gdzie śniadania są w smaczne i zdrowe i w dobrej cenie.
Szukamy takich miejsc, sami chcemy takie tworzyć, staramy się by tak tutaj było. Chcemy by każdy, kto do nas wchodzi czuł się wyjątkowo. By wyczuwało się tu rodzinną atmosferę. Chcemy by dało się tu odpocząć i naładować baterie.
Kurna Chata to 3 pokoje dwuosobowe i antresola stworzona z myślą o nastolatkach lub starszych dzieciach. Do dyspozycji naszych gości jest kuchnia, łazienka, jadalnia i bawialnia dla dzieci w której jest ściana tablicowa i sofa dla rodziców. Na balkonie mamy kącik dla umęczonych palaczy - dwa krzesła teatralne pozwolą spokojnie wypalić i odpocząć.
Kurna Chata cały czas się rozwija i zmienia. zmieniamy okolice domu, poprawiamy, dorabiamy, sadzimy, wycinamy.
Nie jesteśmy w centrum Rabki, ale za to jesteśmy bliżej lasu i rzeki. Do centrum można się przespacerować, lub podjechać samochodem, a w naszym ogrodzie można przeleżeć cały dzień w hamaku lub leżaku.
Wieczorami w lecie urządzamy letnie kino plenerowe, grill jest otwarty dla wszystkich.
W razie deszczu zawsze przygotowane mamy wielkoformatowe kolorowanki. w całym domu działa też szybki internet bezprzewodowy.
Jesteśmy gadułami, uwielbiamy poznawać naszych gości, nasze dzieci lubią się bawić z nowymi kolegami, ale nigdy nie wpraszamy się na siłę i szanujemy prywatność.
W piwnicach naszego domu jest pracownia krawiecka, szyjemy tam zabawki i namioty kury d. To cudownie patrzeć na wielkie oczy i otwarte buzie dzieci, kiedy mogą przez okno lub bezpośrednio ze środka podpatrywać jak pracujemy.
Kurna Chata to miejsce do którego sama chciałabym przyjechać, bardzo się staram aby nasi goście wyjeżdżali z bagażami pełnymi samych ciepłych wspomnień,
polecamy się serdecznie na wakacje,
cena pobytu to
50 zł/os/doba
dzieci do lat 6 - 30 zł/os/doba
dzieci do lat 3 - gratis
śniadania 15 zł/os
dzieci do lat 3 gratis
dzieci 4-8 lat - 7 zł/os
wtorek, 12 kwietnia 2016
krótka historia materiałomaniaczki
Ten wpis powinnam już dawno popełnić. Zmagam się z tym od kilku lat.
Na początku, gdy zaczynałam szyć, nie było ładnych materiałów. Wszystko szaro bure, smutne i mdłe. Szukałam więc gdzie się dało i jakoś po trochę udawało się po jednym metrze po dwa. Później nasz rynek zalały bardzo kolorowe wzory z ameryki oraz minky, stanęłam w opozycji. nie chciałam być jak wszyscy i robić takich samych rzeczy. postanowiłam sobie dać czas na wymyślenie mojej własnej wersji poduszek minky i nie powielać schematu bawełna wzorzysta z jednej, minky z drugiej strony. Chciałam aby kura d. była unikatowa, jedyna taka.
Ale to wymagało ogromnych nakładów pracy przy szukaniu materiałów.
I w końcu przełom, są! Są polskie, drukowane tutaj bawełny, które mi się podobają, mają dobrą jakość i z których mogę szyć! Kupujemy ich teraz całkiem sporo, na belki, nie na metry. Ale we mnie został zmysł poszukiwacza-łowcy.
szukam dalej, dokupuje, dokładam na półki. bo lubię, bo się na coś przyda, bo progres jest lepszy niż stanie w miejscu.
tak, tak sobie tłumaczę, że to do firmy, że inwestycja.
A prawda jest taka, że uwielbiam te wzory, kolory i ich różnorodność. dokupuje nowe a potem siedzę i myślę, co by z nich uszyć, żeby nie zepsuć.
Tak było ostatnio. Kupiłam w Niemczech cudowną bawełnę. Ale kupiłam jej za mało. leżały te kawałki i patrzyły na mnie a ja na nie, bo nie mogłam się zdecydować. Tak bardzo chciałam żeby ze mną zostały i tak bardzo chciałam żeby do kogoś je wysłać jako gotowy produkt.
W końcu powstało tipi, bo tipi to największa radość naszych małych klientów.
Z drugiego kawałka powstaną krótkie spodenki. Na chwilę wrócimy do szycia ubrań. sentymentalnie.
Na dowód, tego jaki fajny materiał wrzucam tu zdjęcia tipi.
Też tak macie, kupujecie, zbieracie, chomikujecie? a potem żal pociąć?
Na początku, gdy zaczynałam szyć, nie było ładnych materiałów. Wszystko szaro bure, smutne i mdłe. Szukałam więc gdzie się dało i jakoś po trochę udawało się po jednym metrze po dwa. Później nasz rynek zalały bardzo kolorowe wzory z ameryki oraz minky, stanęłam w opozycji. nie chciałam być jak wszyscy i robić takich samych rzeczy. postanowiłam sobie dać czas na wymyślenie mojej własnej wersji poduszek minky i nie powielać schematu bawełna wzorzysta z jednej, minky z drugiej strony. Chciałam aby kura d. była unikatowa, jedyna taka.
Ale to wymagało ogromnych nakładów pracy przy szukaniu materiałów.
I w końcu przełom, są! Są polskie, drukowane tutaj bawełny, które mi się podobają, mają dobrą jakość i z których mogę szyć! Kupujemy ich teraz całkiem sporo, na belki, nie na metry. Ale we mnie został zmysł poszukiwacza-łowcy.
szukam dalej, dokupuje, dokładam na półki. bo lubię, bo się na coś przyda, bo progres jest lepszy niż stanie w miejscu.
tak, tak sobie tłumaczę, że to do firmy, że inwestycja.
A prawda jest taka, że uwielbiam te wzory, kolory i ich różnorodność. dokupuje nowe a potem siedzę i myślę, co by z nich uszyć, żeby nie zepsuć.
Tak było ostatnio. Kupiłam w Niemczech cudowną bawełnę. Ale kupiłam jej za mało. leżały te kawałki i patrzyły na mnie a ja na nie, bo nie mogłam się zdecydować. Tak bardzo chciałam żeby ze mną zostały i tak bardzo chciałam żeby do kogoś je wysłać jako gotowy produkt.
W końcu powstało tipi, bo tipi to największa radość naszych małych klientów.
Z drugiego kawałka powstaną krótkie spodenki. Na chwilę wrócimy do szycia ubrań. sentymentalnie.
Na dowód, tego jaki fajny materiał wrzucam tu zdjęcia tipi.
Też tak macie, kupujecie, zbieracie, chomikujecie? a potem żal pociąć?
poniedziałek, 4 kwietnia 2016
DIY szyjemy woreczek na bieliznę, krótki video kurs
Cieszę się szalenie, że mogę Wam przesłać kolejną część naszego video kursu. Tym razem woreczek na bieliznę. Przyda się w podróży, po co używać siatek i zrywek skoro można mieć naprawdę piękny woreczek w krótkim czasie, niskim, w sumie kosztem?
Mój jest w pandy, bo pandy zawładnęły moim sercem.
tak to jest, im człowiek starszy tym go bardziej cieszą misie i kwiatuszki ;)
mam nadzieję, że Wam się przyda ten tutorial.
Nie bójcie się próbować, nie pierwszy to drugi będzie już równy i ładny.
W razie pytań, służę pomocą.
a jak już uszyjecie i spakujecie walizkę to zapraszamy do naszej Kurnej Chaty w Rabce, wiosna taka piękna, warto spędzić weekend w naszych górach.
Mój jest w pandy, bo pandy zawładnęły moim sercem.
tak to jest, im człowiek starszy tym go bardziej cieszą misie i kwiatuszki ;)
mam nadzieję, że Wam się przyda ten tutorial.
Nie bójcie się próbować, nie pierwszy to drugi będzie już równy i ładny.
W razie pytań, służę pomocą.
a jak już uszyjecie i spakujecie walizkę to zapraszamy do naszej Kurnej Chaty w Rabce, wiosna taka piękna, warto spędzić weekend w naszych górach.
środa, 30 marca 2016
nigdy nie mów niemożliwe
Ostatnimi czasy zdarza mi się jeździć w bardzo dalekie trasy, a już zupełnie niedawno przejechałam sama 1600 km. To dobry czas aby wszystko sobie przemyśleć i porozmawiać samemu ze sobą.
W czasie tej mojej podróży rozmawiałam też z przemiłą Panią redaktor, która wypytywała mnie o początki kury d.
Ohhh, wróciły wspomnienia :)
pierwsza maszyna - stary łucznik,
pierwsze skrawki tkanin,
pierwsze próby, sukcesy i porażki.
Gdyby mi ktoś wtedy powiedział, co będę teraz robić zaśmiałabym się tylko i popukała w czoło. Niemożliwe.
A jednak szyję codziennie, zarabiam tak na życie, na remonty w domu i na nowe buty. Zatrudniam ludzi, poznaje nowych ludzi, uczę szyć innych.
Ohhh, to niemożliwe!
kiedy to sobie uświadamiam łapię się za głowę ze szczęścia i poczucia wdzięczności.
Nie można zakładać, że coś jest niemożliwe do osiągnięcia, nie mamy możliwości przewidzieć jak będzie. Lepiej marzyć, próbować, dążyć do celu, może się okazać, że cel zostawimy daleko w tyle i zaczniemy spełniać najskrytsze ze wszystkich pragnień, albo zacznie się dziać, coś o czym nawet nie śniliśmy.
Za 2 tygodnie znów wyjeżdżam, też całkiem daleko, więc pewnie wrócę z głową pełną przemyśleń.
Tymczasem nagraliśmy nowy tutorial i na dniach będzie w sieci.
temat również bardzo mi bliski i aktualny w mojej obecnej sytuacji - woreczki na bieliznę do walizki.
W czasie tej mojej podróży rozmawiałam też z przemiłą Panią redaktor, która wypytywała mnie o początki kury d.
Ohhh, wróciły wspomnienia :)
pierwsza maszyna - stary łucznik,
pierwsze skrawki tkanin,
pierwsze próby, sukcesy i porażki.
Gdyby mi ktoś wtedy powiedział, co będę teraz robić zaśmiałabym się tylko i popukała w czoło. Niemożliwe.
A jednak szyję codziennie, zarabiam tak na życie, na remonty w domu i na nowe buty. Zatrudniam ludzi, poznaje nowych ludzi, uczę szyć innych.
Ohhh, to niemożliwe!
kiedy to sobie uświadamiam łapię się za głowę ze szczęścia i poczucia wdzięczności.
Nie można zakładać, że coś jest niemożliwe do osiągnięcia, nie mamy możliwości przewidzieć jak będzie. Lepiej marzyć, próbować, dążyć do celu, może się okazać, że cel zostawimy daleko w tyle i zaczniemy spełniać najskrytsze ze wszystkich pragnień, albo zacznie się dziać, coś o czym nawet nie śniliśmy.
Za 2 tygodnie znów wyjeżdżam, też całkiem daleko, więc pewnie wrócę z głową pełną przemyśleń.
Tymczasem nagraliśmy nowy tutorial i na dniach będzie w sieci.
temat również bardzo mi bliski i aktualny w mojej obecnej sytuacji - woreczki na bieliznę do walizki.
piątek, 11 marca 2016
ABC maszyny do szycia, jak zacząć szyć, jak nawlekać nici, poprostu od początku :)
Właściwie ten film powinien być pierwszy, ale wierzę, że kto będzie potrzebował to go jakimiś internetowo googlowymi sposobami znajdzie :)
film powstał przy okazji odcinka o łapce. Uznałam, że temat jest na tyle obszerny, że lepiej to podzielić, bo przecież ten kto umie szyć nie będzie tego wstępu w ogóle oglądać, sklei osoby, które zaczynają, najpierw kilku krotnie obejrzą ten filmik, a dopiero potem zajmą się szyciem łapki.
Mam nadzieję, że mam rację
i że przyda się Wam to moje słowo wstępu.
film powstał przy okazji odcinka o łapce. Uznałam, że temat jest na tyle obszerny, że lepiej to podzielić, bo przecież ten kto umie szyć nie będzie tego wstępu w ogóle oglądać, sklei osoby, które zaczynają, najpierw kilku krotnie obejrzą ten filmik, a dopiero potem zajmą się szyciem łapki.
Mam nadzieję, że mam rację
i że przyda się Wam to moje słowo wstępu.
czwartek, 10 marca 2016
jak uszyć łapkę do gorących garnków? kura uczy, kura radzi ;) tutorial
Jest :)
mam nadzieję, że w tym filmiku widać wszystko i łatwo Wam będzie zrozumieć mój przekaz.
Czekam na uwagi, najlepiej się uczyć, gdy ktoś pokaże błąd.
A ja jestem totalnie zielona w kręceniu filmów, za to coś już umiem uszyć i chętnie dzielę się wiedzą.
no to do maszyn ! :))
mam nadzieję, że w tym filmiku widać wszystko i łatwo Wam będzie zrozumieć mój przekaz.
Czekam na uwagi, najlepiej się uczyć, gdy ktoś pokaże błąd.
A ja jestem totalnie zielona w kręceniu filmów, za to coś już umiem uszyć i chętnie dzielę się wiedzą.
no to do maszyn ! :))
niedziela, 6 marca 2016
zaczęliśmy kręcić
Yoo hooo
zachęcona waszymi komentarzami ruszyłam z tutorialami.
Dzisiaj zaczęliśmy kręcić i mamy w sumie materiał na 2 odcinki.
1. będzie wstępem, o maszynie, nawlekaniu i ustawieniach maszyny - wydaje mi się to istotne kiedy się zaczyna.
2. uszyjemy łapkę do gorących garnków, to niby nic trudnego, ale osiągnięty efekt zachęci Was do dalszych szyciowych przygód.
Planowana emisja obydwóch filmików to środa, mam nadzieję, że uda się nam to zmontować.
pękam od nadmiaru szczęścia, euforii i tak mnie skręca, żeby już Wam to pokazać!
zachęcona waszymi komentarzami ruszyłam z tutorialami.
Dzisiaj zaczęliśmy kręcić i mamy w sumie materiał na 2 odcinki.
1. będzie wstępem, o maszynie, nawlekaniu i ustawieniach maszyny - wydaje mi się to istotne kiedy się zaczyna.
2. uszyjemy łapkę do gorących garnków, to niby nic trudnego, ale osiągnięty efekt zachęci Was do dalszych szyciowych przygód.
Planowana emisja obydwóch filmików to środa, mam nadzieję, że uda się nam to zmontować.
pękam od nadmiaru szczęścia, euforii i tak mnie skręca, żeby już Wam to pokazać!
środa, 24 lutego 2016
DIY? video tutoriale, czy to jest pomocne?
Nie mogę z warsztatami dotrzeć dalej niż na Śląsk, tematy warsztatów też mają ograniczenia, zw na zaawansowanie grupy, czas i miejsce.
ale co myślicie o krótkich filmikach jak szyć na maszynie?
Szukacie takich informacji?
Chętnie opowiem o tym co już wiem, np jaka maszyna jest fajna, na co zwrócić uwagę. Jak kroić i szyć.
Mam parę pomysłów i chętnie się podzielę, o ile mnie zmobilizujecie ;) bo z organizacją takich zajęć jest u mnie krucho.
w tym roku, jakoś wszystko dzieje się wolniej, tzn czas ucieka, a ja mam wrażenie, że jakoś każda czynność zabiera mi więcej czasu. Budzę się w poniedziałek, a we wtorek okazuje się, że to już piątek.
byle do wiosny, na wiosnę przyjdzie energia i dużo nowości u kury.
tymczasem kilka pojemników, które dołożyłam do sklepu


ale co myślicie o krótkich filmikach jak szyć na maszynie?
Szukacie takich informacji?
Chętnie opowiem o tym co już wiem, np jaka maszyna jest fajna, na co zwrócić uwagę. Jak kroić i szyć.
Mam parę pomysłów i chętnie się podzielę, o ile mnie zmobilizujecie ;) bo z organizacją takich zajęć jest u mnie krucho.
w tym roku, jakoś wszystko dzieje się wolniej, tzn czas ucieka, a ja mam wrażenie, że jakoś każda czynność zabiera mi więcej czasu. Budzę się w poniedziałek, a we wtorek okazuje się, że to już piątek.
byle do wiosny, na wiosnę przyjdzie energia i dużo nowości u kury.
tymczasem kilka pojemników, które dołożyłam do sklepu

poniedziałek, 1 lutego 2016
DIY jak uszyć misia, czyli podstawowe ściegi do szycia ręcznego
W kurze d. prowadzimy co jakiś czas warsztaty szycia dla dzieci.
Plan jest prosty, zachęcić do robienia czegoś własnymi rękoma.
Wiadomo jak to dzieci, szybko się zniechęcają, lubią widzieć efekt, z resztą, kto nie lubi.
Postanowiłam więc, że nie będziemy szyć od zera, a z przygotowanych wcześniej części.
Metoda się sprawdziła, dzieci mają misia po około 1,5 godziny, uczą się przyszywać guziki, cerować dziury, doszywać rączki i nóżki. Oto właśnie chodziło.
Przy okazji taki miś staje się najbliższym przyjacielem, bo przecież zrobiony samodzielnie.
Wiele osób pisało do mnie po warsztatach czy jest możliwość kupienia misia do zrobienia w domu. Powstały więc zestawy, ale tu pojawiła się kolejna trudność, kto był na warsztatach ten mniej więcej wiedział jak szyć i papierowa instrukcja była wystarczającą wskazówką, ale nowe osoby miały trudności. Dlatego postanowiliśmy nakręcić film i wspólnie z Zuzią pokazać, że szycie wcale nie jest trudne. Może też stać się świetną zabawą i kreatywnym sposobem na spędzanie czasu z dzieckiem.
zapraszamy do oglądania.
nowe zestawy misiów sprzedają się szybko więc musimy znowu doszyć kolejne.
śledźcie nasz sklep, na pewno upolujecie coś dla siebie.
Plan jest prosty, zachęcić do robienia czegoś własnymi rękoma.
Wiadomo jak to dzieci, szybko się zniechęcają, lubią widzieć efekt, z resztą, kto nie lubi.
Postanowiłam więc, że nie będziemy szyć od zera, a z przygotowanych wcześniej części.
Metoda się sprawdziła, dzieci mają misia po około 1,5 godziny, uczą się przyszywać guziki, cerować dziury, doszywać rączki i nóżki. Oto właśnie chodziło.
Przy okazji taki miś staje się najbliższym przyjacielem, bo przecież zrobiony samodzielnie.
Wiele osób pisało do mnie po warsztatach czy jest możliwość kupienia misia do zrobienia w domu. Powstały więc zestawy, ale tu pojawiła się kolejna trudność, kto był na warsztatach ten mniej więcej wiedział jak szyć i papierowa instrukcja była wystarczającą wskazówką, ale nowe osoby miały trudności. Dlatego postanowiliśmy nakręcić film i wspólnie z Zuzią pokazać, że szycie wcale nie jest trudne. Może też stać się świetną zabawą i kreatywnym sposobem na spędzanie czasu z dzieckiem.
zapraszamy do oglądania.
nowe zestawy misiów sprzedają się szybko więc musimy znowu doszyć kolejne.
śledźcie nasz sklep, na pewno upolujecie coś dla siebie.
wtorek, 20 października 2015
Zuzia zostaje jutuberką
Kto by pomyślał....
kiedy zaczynałam pisać tego bloga nie było jej nawet w planach, a teraz Zuzia, moja 4,5 letnia córka postanowiła mieć kanał na YouTube i nagrywać filmiki o zabawkach i pracach twórczych, które uskuteczniamy.
Niesamowite.
Czas leci, a ona coraz większa, mówi "r" i "sz" i "cz"
szok.
założyłam więc youtubowy kanał, Mat zmontował Zuzi wypociny i mamy pierwszy film.
Jesteśmy umówione, na jeden film w tygodniu, mam nadzieję, że każdy następny będzie tylko lepszy :)
Jak ja to widzę? czy to nie łamanie prywatności? po co to mojemu dziecku?
w filmikach pokazywać będziemy jak szyć drobiazgi, jak robić ciekawe DIY, Zuzia będzie testować zabawki, nie będzie tam ani odrobiny naszej prywatności. Ujęcie też będzie tylko jedno, na jej pokój i stolik.
Kiedy byłam mała chciałam być albo piosenkarką, albo tancerką. Moja córka chce być prezenterką. Myślę, że YouTube daje jej możliwość sprawdzenia, czy to co ona robi spodoba się innym.
A przy okazji to świetna zabawa, mamy plan filmowy, rozmawiamy o tym jak i co pokazać i powiedzieć. To świetny sposób na spędzanie czasu.
A może i Wam się na coś te filmiki przydadzą.
zapraszamy więc na pierwszy filmik z serii Zuzia tworzy :)
co możemy poprawić, co powinniśmy zmienić?
kiedy zaczynałam pisać tego bloga nie było jej nawet w planach, a teraz Zuzia, moja 4,5 letnia córka postanowiła mieć kanał na YouTube i nagrywać filmiki o zabawkach i pracach twórczych, które uskuteczniamy.
Niesamowite.
Czas leci, a ona coraz większa, mówi "r" i "sz" i "cz"
szok.
założyłam więc youtubowy kanał, Mat zmontował Zuzi wypociny i mamy pierwszy film.
Jesteśmy umówione, na jeden film w tygodniu, mam nadzieję, że każdy następny będzie tylko lepszy :)
Jak ja to widzę? czy to nie łamanie prywatności? po co to mojemu dziecku?
w filmikach pokazywać będziemy jak szyć drobiazgi, jak robić ciekawe DIY, Zuzia będzie testować zabawki, nie będzie tam ani odrobiny naszej prywatności. Ujęcie też będzie tylko jedno, na jej pokój i stolik.
Kiedy byłam mała chciałam być albo piosenkarką, albo tancerką. Moja córka chce być prezenterką. Myślę, że YouTube daje jej możliwość sprawdzenia, czy to co ona robi spodoba się innym.
A przy okazji to świetna zabawa, mamy plan filmowy, rozmawiamy o tym jak i co pokazać i powiedzieć. To świetny sposób na spędzanie czasu.
A może i Wam się na coś te filmiki przydadzą.
zapraszamy więc na pierwszy filmik z serii Zuzia tworzy :)
co możemy poprawić, co powinniśmy zmienić?
piątek, 12 czerwca 2015
jedziemy do Monachium
Kiedy zaczynałam, jakieś 5 lat temu, nie przyszło mi do głowy, że kura d. stanie się marką międzynarodową.
Nie przyszło mi do głowy, że w ogóle stanie się marką, stąd nie zastanawiałam się wcale, czy nazwa jest wystarczająco zrozumiała dla zagranicy. Tymczasem los tak kieruje tym co się dzieje, że zajmujemy się sprzedażą na rynek zachodni i aby ten rynek jeszcze poszerzyć jedziemy na Targi do Monachium.
W zagranicy funkcjonujemy jako kurad bo i tak nic to nie mówi, a tłumaczenie nazwy jako home hun jest bez sensu :)
kurad sprzedaje najczęsciej tipi i wyposażenie pokoików dziecięcych, ale chcemy też aby Niemcy poznali nasze zabawki,
Jedziemy więc zapakowani po sam dach i trzymajcie kciuki, aby cała ta eskapada się opłaciła :))
pozdrawiam serdecznie
Nie przyszło mi do głowy, że w ogóle stanie się marką, stąd nie zastanawiałam się wcale, czy nazwa jest wystarczająco zrozumiała dla zagranicy. Tymczasem los tak kieruje tym co się dzieje, że zajmujemy się sprzedażą na rynek zachodni i aby ten rynek jeszcze poszerzyć jedziemy na Targi do Monachium.
W zagranicy funkcjonujemy jako kurad bo i tak nic to nie mówi, a tłumaczenie nazwy jako home hun jest bez sensu :)
kurad sprzedaje najczęsciej tipi i wyposażenie pokoików dziecięcych, ale chcemy też aby Niemcy poznali nasze zabawki,
Jedziemy więc zapakowani po sam dach i trzymajcie kciuki, aby cała ta eskapada się opłaciła :))
pozdrawiam serdecznie
sobota, 24 stycznia 2015
o rodzinnej współpracy i o tym, że kura rozwija się w kurę de luxe
Skąd we mnie potrzeba konstruowania, rysowania, projektowania? Skąd wiem, jak to pociąć, żeby po zszyciu, sklejeniu, skręceniu wyszło to co chcę?
po tacie.
Tata jest stolarzem-samoukiem.
Kiedy się nad tym zastanowić idealnie powielam jego schemat.
Liceum ogólnokształcące, nauka gry na instrumencie, niechęć do fizyki, zawód, którego nikt by się nie spodziewał, od początku szlifowany samemu.
Niesamowite.
Tata miał kiedyś dużą stolarnie, projektował meble niestandardowe, jak na lata 90. W naszym domu zawsze pachniało świeżym drewnem, żywicą, bejcą i trocinami. Uwielbiam te zapachy, nuta nostalgii zawsze się wkrada, gdy przejeżdżam koło tartaku i czuć TEN zapach :)
Zaproponowałam tacie powrót do zawodu. Zadanie: stworzyć solidne łóżko, o prostej-oszczędnej w formie konstrukcji, ale o kształcie domku.
Bardzo chciałam aby kura miała w swej ofercie ciekawe rozwiązania do dziecięcych pokoi. I udało się. Powstała nam kura de luxe czyli nadal ręcznie, ale z rozmachem :)
Na mocnych, grubych śrubach, z dodatkowymi wzmocnieniami na wypadek wspinających i lubiących zwisać dzieci. z kominem. z wytrzymałym stelażem z grubych desek żeby można było skakać do woli. z grubych sosnowych elementów wyszlifowanych na rogach, żeby się głowa nie rozbiła. zabezpieczone bezbarwnym podkładem pozwalającym na malowanie czymkolwiek lub zostawienie tak jak jest:)
pomyśleliśmy o wszystkim. mój tata ma ponad 30 letnie stolarskie doświadczenie, ja mam matczyne doświadczenia 4 letnie. wiemy jak to ma być żeby było super i nie zniszczyło się za tydzień.
to dopiero początek, bo moje meblowe pomysły dopiero się rozwijają.
Tymczasem do dziecięcych pokojów zawita też ład i porządek za sprawą pojemników z materiału. Usztywniane watoliną, z kolorowym wnętrzem. Idealne, bo da się je prać ( kto ma dzieci, wie o co chodzi;)
w tym wszystkim najbardziej niesamowity jest fakt, że nie mam czasu. Mam dwoje dzieci i chroniczny brak czasu, a jednak, przez to, że przestałam szyć osobiście (a przynajmniej musiałam to bardzo ograniczyć) mam dużo więcej czasu na wymyślanie, zwłaszcza przy karmieniu Gu.
ściskam serdecznie
po tacie.
Tata jest stolarzem-samoukiem.
Kiedy się nad tym zastanowić idealnie powielam jego schemat.
Liceum ogólnokształcące, nauka gry na instrumencie, niechęć do fizyki, zawód, którego nikt by się nie spodziewał, od początku szlifowany samemu.
Niesamowite.
Tata miał kiedyś dużą stolarnie, projektował meble niestandardowe, jak na lata 90. W naszym domu zawsze pachniało świeżym drewnem, żywicą, bejcą i trocinami. Uwielbiam te zapachy, nuta nostalgii zawsze się wkrada, gdy przejeżdżam koło tartaku i czuć TEN zapach :)
Zaproponowałam tacie powrót do zawodu. Zadanie: stworzyć solidne łóżko, o prostej-oszczędnej w formie konstrukcji, ale o kształcie domku.
Bardzo chciałam aby kura miała w swej ofercie ciekawe rozwiązania do dziecięcych pokoi. I udało się. Powstała nam kura de luxe czyli nadal ręcznie, ale z rozmachem :)
Na mocnych, grubych śrubach, z dodatkowymi wzmocnieniami na wypadek wspinających i lubiących zwisać dzieci. z kominem. z wytrzymałym stelażem z grubych desek żeby można było skakać do woli. z grubych sosnowych elementów wyszlifowanych na rogach, żeby się głowa nie rozbiła. zabezpieczone bezbarwnym podkładem pozwalającym na malowanie czymkolwiek lub zostawienie tak jak jest:)
pomyśleliśmy o wszystkim. mój tata ma ponad 30 letnie stolarskie doświadczenie, ja mam matczyne doświadczenia 4 letnie. wiemy jak to ma być żeby było super i nie zniszczyło się za tydzień.
to dopiero początek, bo moje meblowe pomysły dopiero się rozwijają.
Tymczasem do dziecięcych pokojów zawita też ład i porządek za sprawą pojemników z materiału. Usztywniane watoliną, z kolorowym wnętrzem. Idealne, bo da się je prać ( kto ma dzieci, wie o co chodzi;)
w tym wszystkim najbardziej niesamowity jest fakt, że nie mam czasu. Mam dwoje dzieci i chroniczny brak czasu, a jednak, przez to, że przestałam szyć osobiście (a przynajmniej musiałam to bardzo ograniczyć) mam dużo więcej czasu na wymyślanie, zwłaszcza przy karmieniu Gu.
ściskam serdecznie
środa, 7 stycznia 2015
bardzo kocham moje dzieci
bardzo kocham moje dzieci.
Dają mi siłę do działania, inspirację dla nowych zabawek i akcesoriów, zmuszają do zarządzania czasem i naszą przestrzenią.
Moja cztero(4!!!)letnia córka jest wspaniałym aniołem. Pomysłowa, wygadana, pomocna, zaangażowana, śpiewająca milion piosenek i kolęd (ostatnio) no cud, mód.
Chyba, że przerwa w przedszkolu trwa dłużej niż weekend.
Z pomysłowej zmieniła się w kombinatorkę, jak wytargować tablet i czekoladę, z wygadanej w pyskatą, z pomocnej w leniwą, ze śpiewającej w krzyczącą.
Dziś, gdy w końcu zamknęły się za nią drzwi odetchnęłam tak głęboko, że obudziłam Gucia...
a godzinę później już tęskniłam...
:)
Dziś pierwszy dzień od chyba 20 grudnia, kiedy mogłam chwilę popracować, udało się posegregować stan magazynu i na FB trwa teraz wyprzedaż longsleevów, fajne są, więc polecam serdecznie.
Pojawiły się też w sklepie nowe namioty, bardzo duże, ale jeśli tylko ktoś ma ze 2 metry wolnej przestrzeni to warto :)
Dają mi siłę do działania, inspirację dla nowych zabawek i akcesoriów, zmuszają do zarządzania czasem i naszą przestrzenią.
Moja cztero(4!!!)letnia córka jest wspaniałym aniołem. Pomysłowa, wygadana, pomocna, zaangażowana, śpiewająca milion piosenek i kolęd (ostatnio) no cud, mód.
Chyba, że przerwa w przedszkolu trwa dłużej niż weekend.
Z pomysłowej zmieniła się w kombinatorkę, jak wytargować tablet i czekoladę, z wygadanej w pyskatą, z pomocnej w leniwą, ze śpiewającej w krzyczącą.
Dziś, gdy w końcu zamknęły się za nią drzwi odetchnęłam tak głęboko, że obudziłam Gucia...
a godzinę później już tęskniłam...
:)
Dziś pierwszy dzień od chyba 20 grudnia, kiedy mogłam chwilę popracować, udało się posegregować stan magazynu i na FB trwa teraz wyprzedaż longsleevów, fajne są, więc polecam serdecznie.
Pojawiły się też w sklepie nowe namioty, bardzo duże, ale jeśli tylko ktoś ma ze 2 metry wolnej przestrzeni to warto :)
poniedziałek, 8 grudnia 2014
konkurs ja i moje tipi
Kochani, zapraszam do konkursu.
do wygrania jest duży namiot w paski i dwa bony o wartości 50 zł.
Regulamin:
temat pracy: ja i moje tipi
jedna osoba może wysłać jedną pracę
technika dowolna
prace wysyłamy mailowo manufakturaas@gmail.com
konkurs trwa do 12.12
wyniki 14.12
zapraszam serdecznie
WYNIKI
uwaga uwaga
ogłaszamy!
Zacznę od tego, że wybrałam najgorszą z możliwych form konkursu. Wszystkie prace są piękne, każda inna, każde dziecko jest na innym poziomie i od rana dzisiaj zmagam się z tym, jakim sposobem mam to ocenić.
Z pomocą przyszła moja komisja: Mateusz mąż i Zuzka córka.
Wspólnie wybraliśmy.
Nagrodę główną, tipi w czerwone paski wygrywa Maja lat 5 za tipi z bałwankiem, za idealne dopasowanie do aury.
Wyróżnienie, bon na 50 zł wygrywa Kasia lat 10, za to, że jej tipi jest wyjątkowo ozdobione, co wyjątkowo spodobało się Zuzi
wyróżnienie, bon na 50 zł wygrywa Krzyś lat 6, za ciekawą technikę i precyzyjne wykonanie
wyróżnienie dodatkowe (bo na prawdę nie dało się tylko 2) bon na 50 zł wygrywa Antoś za Tipi z tulipanem.
ponadto chcieliśmy nagrodzić maluchy, czyli wszystkie dwulatki, za swoje pierwsze próby. Dla Marianki, Igi, Miłosza i Filipa wyślemy świąteczne ozdoby.
A tak w ogóle, to gratulujemy rodzicom, że zaangażowaliście swoje zdolne dzieci. Mamy nadzieje, że czas tworzenia tych pięknych pracy był wspólnie spędzony. Przytulcie teraz swoje Skarby i dajcie im po 3 buziaki, albo i milion. Zasługują.
My już więcej nagród nie możemy dać, a chcielibyśmy bardzo.
do wygrania jest duży namiot w paski i dwa bony o wartości 50 zł.
Regulamin:
temat pracy: ja i moje tipi
jedna osoba może wysłać jedną pracę
technika dowolna
prace wysyłamy mailowo manufakturaas@gmail.com
konkurs trwa do 12.12
wyniki 14.12
zapraszam serdecznie
WYNIKI
uwaga uwaga
ogłaszamy!
Zacznę od tego, że wybrałam najgorszą z możliwych form konkursu. Wszystkie prace są piękne, każda inna, każde dziecko jest na innym poziomie i od rana dzisiaj zmagam się z tym, jakim sposobem mam to ocenić.
Z pomocą przyszła moja komisja: Mateusz mąż i Zuzka córka.
Wspólnie wybraliśmy.
Nagrodę główną, tipi w czerwone paski wygrywa Maja lat 5 za tipi z bałwankiem, za idealne dopasowanie do aury.
Wyróżnienie, bon na 50 zł wygrywa Kasia lat 10, za to, że jej tipi jest wyjątkowo ozdobione, co wyjątkowo spodobało się Zuzi
wyróżnienie, bon na 50 zł wygrywa Krzyś lat 6, za ciekawą technikę i precyzyjne wykonanie
wyróżnienie dodatkowe (bo na prawdę nie dało się tylko 2) bon na 50 zł wygrywa Antoś za Tipi z tulipanem.
ponadto chcieliśmy nagrodzić maluchy, czyli wszystkie dwulatki, za swoje pierwsze próby. Dla Marianki, Igi, Miłosza i Filipa wyślemy świąteczne ozdoby.
A tak w ogóle, to gratulujemy rodzicom, że zaangażowaliście swoje zdolne dzieci. Mamy nadzieje, że czas tworzenia tych pięknych pracy był wspólnie spędzony. Przytulcie teraz swoje Skarby i dajcie im po 3 buziaki, albo i milion. Zasługują.
My już więcej nagród nie możemy dać, a chcielibyśmy bardzo.
czwartek, 6 listopada 2014
ozdoby świąteczne
Jak co roku szyjemy ozdoby dla tych, którzy sami uszyć nie umieją, a chcieli by mieć inne niż wszyscy, trwalsze i miękkie :)
Jak co roku dominuje czerwień i biel. Dodaliśmy jednak również szary, bo bardzo, bardzo lubimy ten kolor.
Jak co roku dominuje czerwień i biel. Dodaliśmy jednak również szary, bo bardzo, bardzo lubimy ten kolor.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





