poniedziałek, 8 grudnia 2014

konkurs ja i moje tipi

Kochani, zapraszam do konkursu.
do wygrania jest duży namiot w paski i dwa bony o wartości 50 zł.

Regulamin:
temat pracy: ja i moje tipi
jedna osoba może wysłać jedną pracę
technika dowolna
prace wysyłamy mailowo manufakturaas@gmail.com

konkurs trwa do 12.12
wyniki 14.12

zapraszam serdecznie

WYNIKI
uwaga uwaga
ogłaszamy!

Zacznę od tego, że wybrałam najgorszą z możliwych form konkursu. Wszystkie prace są piękne, każda inna, każde dziecko jest na innym poziomie i od rana dzisiaj zmagam się z tym, jakim sposobem mam to ocenić.
Z pomocą przyszła moja komisja: Mateusz mąż i Zuzka córka.
Wspólnie wybraliśmy.
Nagrodę główną, tipi w czerwone paski wygrywa Maja lat 5 za tipi z bałwankiem, za idealne dopasowanie do aury.

Wyróżnienie, bon na 50 zł wygrywa Kasia lat 10, za to, że jej tipi jest wyjątkowo ozdobione, co wyjątkowo spodobało się Zuzi

wyróżnienie, bon na 50 zł wygrywa Krzyś lat 6, za ciekawą technikę i precyzyjne wykonanie

wyróżnienie dodatkowe (bo na prawdę nie dało się tylko 2) bon na 50 zł wygrywa Antoś za Tipi z tulipanem.

ponadto chcieliśmy nagrodzić maluchy, czyli wszystkie dwulatki, za swoje pierwsze próby. Dla Marianki, Igi, Miłosza i Filipa wyślemy świąteczne ozdoby.

A tak w ogóle, to gratulujemy rodzicom, że zaangażowaliście swoje zdolne dzieci. Mamy nadzieje, że czas tworzenia tych pięknych pracy był wspólnie spędzony. Przytulcie teraz swoje Skarby i dajcie im po 3 buziaki, albo i milion. Zasługują.

My już więcej nagród nie możemy dać, a chcielibyśmy bardzo.

czwartek, 6 listopada 2014

ozdoby świąteczne

Jak co roku szyjemy ozdoby dla tych, którzy sami uszyć nie umieją, a chcieli by mieć inne niż wszyscy, trwalsze i miękkie :)
Jak co roku dominuje czerwień i biel. Dodaliśmy jednak również szary, bo bardzo, bardzo lubimy ten kolor.








wtorek, 21 października 2014

Kurtka

Moja córka to chodząca inspiracja.
Zmusza mnie do kreatywności na szeroką skalę.
Kilka dni temu wracając z Krakowa Zuzia była cicho... za cicho....
Okazało się, że z uporem maniaka i z dokładnością  Kopciuszka oddzielała folijkę od kurtki, która po tym zabiegu straciła przeciwdeszczowe właściwości.
Trochę szkoda kurtki, bo fajna była, ale poczułam się wywołana do tablicy.
Uszyłyśmy więc w pracowni kurtkę odporną na wiatr, deszcz i dzieci.
Jest z ortalionu. Mamy już sprawdzony ortalion, szyjemy z niego wilgocioodporne spody mat plażowych. Żeby kurtka była ciepła środek jest z grubej dzianiny dresowej. Dzianiny znamy na wylot, wiemy że idealnie nadają się dla dzieci.
Dołożyłam też ściągacz przy rękawach, bo znam moją córkę, będzie dłubać patykiem w kałurzy, zamoczyłaby rękaw.
Powstała więc kurtka. W energetycznych kolorach, bo czas złotej jesieni mija, ustępuje miejsce szaroburej papce liści i grubym, ciemnym chmurom.
Kurtka trafiła do sklepu, można wybierać kolor podszewki.
Mogę polecić ją z czystym sumieniem.
Jestem spokojna o Zu i przedszkolne spacery.

środa, 15 października 2014

wspomnienie takiej jednej współpracy

Dawno temu, chyba 3 lata już minęły, dostałam zlecenie.
Pani, fanka Comy, chciała zamówić dla swojej przyjaciółki, też fanki, lalkę-wokalistę. Nic by w tym nie było dziwnego, gdyby nie fakt, że Pan Rogucki miał mieć metr długości.
Wtedy to było dla mnie niesamowite wyzwanie.



Postanowiłam napisać do właściciela twarzy o zgodę, bo przecież to wypada dowiedzieć się czy ktoś sobie życzy czy nie :) Właściciel się zgodził, pomysł mu się spodobał, podlinkował.
Produkcja ruszyła, kilka szalonych fanek zamówiło sobie idola w mniejszej i większej wersji. Uszyłam też Roguca dla fanki z mojej rodziny. Lalki jeżdżą z właścicielkami na koncerty, jedna wystąpiła w teledysku od fanów dla zespołu, są widoczne po koncercie :) to super! Sylwia, moja szwagierka, zabrała Roguca, na spotkanie  z Roguckim, a ten poprosił o dane do kontaktu do mnie.
W między czasie zmienił się image pana Piotra, wąs, garnitur i różowe buty to teraz znak rozpoznawczy. Któregoś dnia, Piotr Rogucki się z nami skontaktował i sam zamówił 3 duże lalki dla siebie. Nie podał szczegółów, po co i dlaczego :)


 podczas osobistego odbioru zamówienia, również nie dowiedziałam się, po co aż trzy lalki samego siebie :)
Ale już 3 tygodnie później się wyjaśniło. Moja lala wystąpiła w telewizji :)


Jestem strasznie szczęśliwa i wdzięczna losowi, który tak pokrętnymi drogami splata moje życie w niesamowite historie. Zaczynając szyć, szyjąc pierwszego pana Roguckiego nigdy bym nie przypuszczała, że finalnie panów Roguckich zamówi sam Rogucki.


środa, 1 października 2014

Rabka - najlepsza jesienią

Powtarzam to jak mantrę, Rabka jest najlepsza jesienią.
Oczywiście wiosna tryska cudnym zielonym kolorem, zapachem błota, śpiewem ptaków, lato wysmaża nas pięknie, lekki wiatr, który tu wieje prawie zawsze, pomaga przetrwać upał, zima dostarcza śnieżnych atrakcji, jak zakopane samochody na podjeździe, odśnieżanie tony śniegu i inne takie, ale to jesień, jesień jest naj naj.
Ze swoim spokojem, cudownie niebieskim niebem, puchatymi chmurami.
Milion kolorów na każdym drzewie, dzieci szurające liśćmi w poszukiwaniu kasztanów, cisza i oczekiwanie na sen zimowy.
Sikorki i kopciuszki wyjadły nam cały czarny bez, ewidentnie zima będzie długa i mroźna. Wyjadły i nie ma z czego zrobić nalewki, na szczęście mamy nalewkę z wiśni, będziemy się mieli czym grzać, gdy nadejdą pierwsze mrozy.
Kuny zaczęły szukać sobie miejsca, bardzo chciały zamieszkać z nami, ale niestety nie mogliśmy się na to zgodzić. Jeż przetuptał cały ogródek, wyjadł ślimaki i robaki. Zaskakująco blisko przysiadł dzięcioł zielony.
Kocham jesień, uwielbiam pić kawę na werandzie wpatrując się w horyzont, czyli na Gorce, tak dawno tam nie byłam, jestem zdecydowanie niskopienna, mimo, że mieszkam w górach. Może czas się wybrać, chociaż na Maciejową, stamtąd panorama Rabki genialnie piękna.






Zapraszamy do nas, w tej rabczańskiej jesieni naprawdę można się zakochać. W Kurnej Chacie można spędzić wielce relaksacyjny weekend. Dla wygody naszych gości wprowadziliśmy możliwość wykupienia śniadań lub zamówienia dowozu świeżego, ciepłego pieczywa z lokalnej piekarni.
Małe zakatarzone noski i chrypiące gardełka wyleczą się wdychając solankę w parkowej tężni, małe nóżki wyszaleją się biegając po naszym ogrodzie, a duże głowy odetchną w otoczeniu zieleni i czerwono-rudych liści.

czwartek, 18 września 2014

szycie moja wielka pasja

Mimo, że jestem teraz wyłączona z obiegu, szyję osobiście bardzo mało i właściwie tylko ręcznie to szycie jest moją największą pasją.
Codziennie, kiedy zastanawiam się, co przede mną, dziękuję, że mogę robić to co kocham, że idąc do pracy, mogę się cieszyć tym co robię. Kiedy sięgam pamięcią do początków, do pierwszej poduszki, pierwszego serduszka, do woreczków na różności, nie mogę się nadziwić w co to wszystko wyewoluowało.
Bardzo się cieszę, że spełniają się moje marzenia, że mogę jeździć na targi i pokazywać to co wymyśliłam, że mogę dawać pracę innym, że Wy dajecie pracę mi.

Gdyby ktoś na początku liceum zapytał mnie, co będę robić w życiu odpowiedziałabym, że będę muzykologiem, dwa lata później, że będę kosmetyczką, na kosmetologii, że będę spedytorem, bo tym się w tedy zajmowałam. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że będę szyć, że będę mieć firmę, że będę kogoś zatrudniać, że będę mieć dwójkę dzieci.

Niesamowite jakie figle płata los :)







wtorek, 9 września 2014

już jesień

kiedy  to zleciało?
Dopiero była wiosna, dopiero była ciąża, a teraz już jesień i 2 miesiące z Guciem za nami.
Jestem teraz matką polką karmiącą i mało się u nas dzieje po za pieluchami i karmieniem.
Ale udało się dopracować nasze jesienno zimowe propozycje. Lubię tę wersje, ale surowe cięcia nadal uważam za pełne uroku i można je kupić, ponieważ wszystkie kolekcje są dostępne na stronie.

Magiczne zdjęcia wykonała dla nas Asia Trybuła.