środa, 30 września 2020
busem przez Europę- podsumowanie projektu i start wyprawy
sobota, 26 września 2020
Busem przez Europę- jak obszyć materac i uszyć organizer DIY do busa
Naszym głównym celem jest wydać jak najmniej i w ogóle nie budować nic na stałe.
Nie wiem czy lubimy camperowac, nie wiem czy to dla nas, być może sprzedamy busa już niedługo.
Nic w tej chwili jestem jest pewne jak i nasza zabudowa hehe.
Dlatego łóżko budujemy najtaniej jak się da i do tego świetnie się sprawdza.
Z kawałków pianki tapicerskiej udało mi się poskładać dwa materace 80*180 z wycięciem na nadkole.
Przetestowaliśmy nasza czteroosobowa rodzi a się mieści i ma sporo miejsca.
Postanowiłam obszyć piankę i pokaże jak szyć ręcznie takie rzeczy, bo jest w sumie łatwo, a przy okazji można wyregulować kształt.
Większą część zaszylam ściegiem drabinkowym i bardzo go polecam bo jest łatwy i estetyczny.
Kupiłam najtańsza bawełnę, ale jednak bawełnę 100% aby nic się pod nami nie elektryzowało. Prawdopodobnie doszyje jeszcze prześcieradło, ale już na maszynie. Czym więcej warstw tym lepiej
Uszyłam też organizer na tylną kanapę. Musimy mieć miejsce na okulary, telefony, książki itd.
Proste kieszenie, proste wiązanie, materiał z Ikea. Jeśli się nie sprawdzi przerobie na coś innego.
zdecydowalam się na dwie duże kieszenie 40*40 cm i dwie płytkie 30*20. Dodatkowo górna przesyłam na środku, na telefony idealnajuz w najbliższym czasie pokaże jak to wyszło :)piątek, 18 września 2020
busem przez Europę, jak zrobić łóżko DIY
sobota, 12 września 2020
jesteś swoim szefem to możesz mieć urlop kiedy chcesz.... no niby tak
piątek, 11 września 2020
wracamy do szycia odzieży
poniedziałek, 7 września 2020
wracam do domu
środa, 15 marca 2017
Chcę zarabiać na szyciu, zaczęłam i nie sprzedaję cz. 2
Jak się kupuje w internecie? OCZAMI
Więc aby odnieść sukces potrzebne są dobre zdjęcia.
Ja jestem amatorem zarówno w szyciu jak i robieniu zdjęć. Wystarczy się cofnąć na tym blogu do początku by zobaczyć, że była tragedia, a teraz jest nieźle ale wcale nie powala.
tak, wiem, jeszcze dużo przede mną, chociaż uczę się robić zdjęcia od dobrych 7 lat.
Skoro ja się nie poddaje i staram się robić coraz lepsze zdjęcia, Ty też próbuj.
Niektórzy powiedzą podstawą jest dobra lustrzanka. Ale to nie prawda, a przynajmniej nie do końca. Owszem, jeśli znasz się na aparatach, wiesz jak ustawić i co ma znaczenie to spoko. Ale amatorzy mogą się pogubić w ustawieniach manualnych. Dlatego zastanów się, czy aparat w Twoim telefonie, nie jest czasem łatwiejszy i lepszy. Bo aktualnie komórkowe aparaty mają wszystkie ustawienia z lustrzanki i to całkiem sprawnie działające, a zdjęcia mają rozdzielczość porównywalną do tej z aparatu, czyli i tak za dużo dla większości portali sprzedażowych.
Wcale nie trzeba mieć PhotoShopa, żeby zawojować świat fotografii. Ja miałam, ale nie mam czasu aby się go uczyć, potrzebowałam czegoś szybkiego, intuicyjnego, po polsku i najlepiej za darmo.
Ktoś gdzieś kiedyś polecił mi PhotoScape i ja też polecam. Ten darmowy programik ma wszystko czego potrzebuje amator fotografii. Zmiana rozmiaru, wyostrzanie, kadrowanie, rozjaśnianie, zmiana balansu bieli i wiele, wiele innych.
Pewnie, że w miarę nabierania doświadczenia PS może Ci się okazać niezbędny, ale na początek szukaj darmowych rozwiązań.
Inspiruj się. Czyli oglądaj i patrz, jak inni ustawiają produkt, jakie mają tło.
A jeśli dalej nie jesteś zadowolona poszukaj fotografik w Twojej okolicy. Często jest tak, że pomoc czeka na wyciągnięcie ręki i za nieduże pieniądze będziesz miała świetne zdjęcia.
pozdrawiam
Zdjęcie z przygotować do sesji, gdy byłam jeszcze krótkowłosą blondynką.
Czasem najlepsze zdjęcia wychodzą zupełnie przypadkowo. Jak na przykład to - które jest na naszych ulotkach i nie jedną osobę przekonało do zakupu pojemników
środa, 22 lutego 2017
Chcę zarabiać na szyciu, jak zacząć by nie zbankrutować.
W czasie gdy mnie tutaj nie było mój grafik wypełniły po brzegi praca i moje dzieci. Czasem, zwłaszcza w sezonie przedświątecznym czyli od września do grudnia, zastanawiam się, po co mi to było i czy nie lepiej wrócić na etat, ale od razu przypominam sobie, jak wiele jest plusów mojej pracy.
Tymczasem często dostaję maile z pytaniem, czy to się opłaca, czy zaczynać w ogóle.
Odpiszę więc zbiorczo tutaj.
Najczęściej maile zaczynają się tak:
jestem mamą 2 małych urwisów, szyję coś czasem dla nich i dla moich znajomych, wszyscy mówią, że to jest fajne i żebym zajęła się tym na poważnie. od czego zacząć?
OD KARTKI PAPIERU!
oj tak.
1. Musisz wyliczyć ilu masz potencjalnych klientów i jak często u Ciebie coś zamawiają, czy oni za to płacą, czy szyjesz dla nich prezenty?
Prawda jest taka, że wszystkim się podoba Twoja praca dopóki nie muszą za nią płacić.
2. Policz, ile kosztują Cię materiały (kiedy szyjesz zarobkowo szycie z materiałów z ciucholandów raczej nie wchodzi w grę, a więc koszty rosną), wypełniacz (nie możesz używać starych poduszek czy waty, bo nikt tego nie kupi, a jeśli kupi nigdy już nie wróci) i inne potrzebne rzeczy do produkcji.
3. Szycie zarobkowe to najczęściej potrzeba otworzenia własnej firmy. A prowadzenie firmy to KOSZTY.
- Zus - przez 2 lata może i niski, ale nie sugeruj się tym kalkulując ceny. Gdy miną 2 lata nie będziesz mogła z dnia na dzień podnieść cen.
- US - czyli podatki, jest wiele form prowadzenia działalności łatwiejsze i trudniejsze. Nie musisz od razu mieć pełnej księgowości. Są łatwiejsze formy, jak na przykład ryczałt, ale nie w każdej sytuacji jest on opłacalny.
4. co będę szyła?
ja akurat szyję poduszki dla dzieci, lubię to i moje dzieci to lubią, ale szyć można wszystko!
Jeśli planujesz szyć zabawki, bo napatrzyłaś się w Internecie na zdjęcia szczęśliwych mam szyjących to przeanalizuj dokładnie co i jak.
Takich mam jest już na rynku kilka tysięcy, jeśli Ty też będziesz szyła poduszki z drukowanej bawełny + polar minky nie zaistniejesz, utoniesz w milionie takich samych mikro firm. Szycie czapek i kominów to też dość popularne zajęcie, a tutoriale pokazują jak łatwo zrobić to samemu, więc czy na pewno na tym zarobisz?
znajdź swoją drogę, coś zupełnie innego, coś, co będzie Cię wyróżniało. Jeden produkt, który jest inny niż wszystko. To wymaga czasu i kreatywności, ale skoro chcesz się zająć kreatywnym zajęciem, MUSISZ być kreatywna.
NIE KOPIUJ!
To co sprzedaje się mnie w Twoim wykonaniu już w cale nie musi. Gdy Twoi klienci się zorientują, że kradniesz pomysły odejdą od Ciebie. Pomijam kwestie uczciwości, praworządności i ewentualnych kar, bo to chyba oczywiste.
5. Kto to kupi?
Kiedy już masz finalny produkt, pomyśl jak możesz obwieścić światu, że go masz i chcesz go spieniężyć. To wcale nie takie oczywiste, że ktoś Cię znajdzie. Trzeba się dać znaleźć. Przyjaciele, którzy namawiali Cię na rozpoczęcie tego ambarasu nie wystarczą, kupią jedną, dwie rzeczy, a ZUS nie pyta, ZUS wymaga terminowych wpłat. Może się okazać, że kiedy policzysz wszystkie koszty cena końcowa Twoich produktów okaże się za wysoka dla osób z Twojego otoczenia. Przyzwyczajeni do dostawania, nie będą chcieli kupować.
Kiedy to wszystko spiszesz, przeliczysz i zanalizujesz i nadal będziesz chciała spróbować przeczytaj jeszcze to:
bycie szefem dla samego siebie to wcale nie znaczy, że udziela się sobie urlopu non stop. Raczej dodaje roboty ponad wszelkie normy.
Nie pracujesz od 8 do 16. pracujesz non stop.
To ciągły stres, wcale nie mniejszy niż ten na etacie. Czy będą zamówienia, czy uzbieram na opłaty stałe, czy nikt nie uszkodzi paczki po drodze, czy klient będzie zadowolony, czy odbierze paczkę pobraniową, itd.
Jeśli nie masz samodyscypliny będzie Ci ciężko. Praca na etacie czy zleceniu to jednak wykonywanie czyichś poleceń od do. i koniec. tutaj samemu musisz wymyślić co robisz, ile, kiedy.
Czasem w zwykłej pracy ciężko się zmobilizować i są dni kiedy da się udawać prace, a godziny lecą i wypłata się zgadza. Na "swoim" tak się nie da. Jeśli nie pracujesz to nic nie masz.
na dzisiaj to tyle. Ale temat jest nawet w połowie nie wyczerpany.
środa, 27 kwietnia 2016
książki dla dzieci, które czytamy, czytamy, jeszcze raz czytamy, odkładamy i wracamy.
Zuzia ma 5 lat, zaczęłam jej czytać gdy miała około 2 lat. Gucio ma niecałe 2 i powoli zaczyna słuchać, chociaż książki, które aktualnie czytam Zuzi są dla niego nudne z powodu braku ilustracji, Gu wkręcił się w Mamoko - litery i liczby, pewnie zw na mniejszy format, i wyszukuje tam sobie coś swojego, podczas naszego z Zuzią czytania "poważnych" książek.
regał z książkami dla dorosłych,w moim domu jest dość ubogi. Niecałe 3 półki, w tym część to albumy na zdjęcia. Kupujemy głównie biografie, powieści staram się wypożyczać w bibliotece, po części z braku miejsca, a po części z powodu pecha w wyborze ( jakoś nie mogę trafić na coś, co naprawdę mnie wciągnie i wracam do Sapkowskiego i Tolkiena z powodu ciągłych rozczarowań)
Ale regał mojej córki ugina się pod nadmiarem. Regał + parapet + półka nad łóżkiem + bawialnia w Kurnej Chacie gdzie część wyniosłam + tajemne miejsce pod łóżkiem + stół w salonie + łóżko rodziców. Wszędzie są książki Zuzi. Nie wszystkie kupujemy. Od 2 lat jesteśmy aktywnymi bibliotekofanami. Mamy w Rabce fantastyczną bibliotekę w starym dworcu kolejowym. Jest cudowna! A personel dba o nowości z najwyższej półki.
Jakoś tak mam, że literatura dziecięca sama mi się pcha w ręce i zawsze pcha się ta doskonale napisana i cudownie zilustrowana. Bo ja, proszę Państwa, książki oceniam również po okładce. uważam, że bylejakość w przestrzeni publicznej, jaka zapanowała ostatnio, tandeta i marny kicz to wina braku zajęć plastycznych w szkołach oraz braku tzw. obycia. Zuzia muzeów nie lubi, może dlatego, że nie wolno tam biegać, przemycam więc sztukę w ilustracjach książkowych.
no i teraz pasowałby jakiś ranking, ale jest tych książek tak dużo, a ja je kocham wszystkie. Dlatego zacznę może od ulubionych Zuzi, do których aktualnie najczęściej wracamy.
1. Seria Tato... wydawnictwo Bona
- to książki, które mój mąż uwielbia czytać. Zaśmiewamy się w głos, bo sytuacje tam opisane są kropka w kropkę jak u nas. Perypetie taty 3 dzieci z fantazją, oraz sąsiada, Pana Rurki. Cudowne, ciepłe, pełne wyrozumiałości dla szalonych pomysłów dzieci. Fińskie opowieści o wychowaniu wolnych i brudnych dzieci. Przy okazji podoba mi się przekaz podprogowy - mamy w tych książkach nie ma, zawsze jest na wyjeździe, delegacji lub konferencji. Tata nie ma z tym problemu, teściowa nie marudzi, że dzieci matki nie mają, sama mama nie jest tym sfrustrowana, że wyjeżdża, a dzieci nie mają traumy eurosierot. To jest chyba właśnie układ partnerski.
Mamy w domu prawie całą serię, polecamy ją całym sercem.
2. Pszczoły, wydawnictwo Dwie Siostry
ohhh ten atlas, to dzieło sztuki, to kompendium wiedzy pszczelarskiej. Ahhhhh to jest po prostu majstersztyk. Za to powinni dać oskara i dwa noble. Moje pięcioletnie dziecko uwielbia i kocha pszczoły od pierwszej kartki tej książki. Sadzimy właśnie lawendę i melisę aby nasze małe koleżanki miały co jeść. Polecam, polecam bardzo.
4. Wydawnictwo Zkamarki
CAŁE
Uwielbiam te dziewczyny, miałyśmy się okazję poznać na Targach Książki dla Dzieci. Możecie zamawiać tam w ciemno, wszystko jest świetne. Cokolwiek u nich nie kupię, okazuje się hitem wieczornego czytania.
- Mama Mu - opowieść o niestandardowej krowie i jej przyjacielu Wronie. Kocham te opowieści a jest ich cała masa. Pokazują dzieciom, a myślę, że również dorosłym, a przede wszystkim kobietom, że wcale nie trzeba być takim jak wszyscy oczekują, że można chcieć od życia więcej i próbować spełniać marzenia. Mama Mu pływa na basenie, chodzi do biblioteki, jeździ na rowerze i huśta się na huśtawce, chociaż Pan Wrona próbuje ją przekonać, że krowa nie powinna tego robić. To ważny sygnał dla dziewczynek - możesz być kim chcesz, możesz robić co chcesz, nie musisz siedzieć w domu i wychowywać dzieci, możesz, nie musisz. Możesz być astronautką, inżynierką, możesz być sobą!
- Piaskowy Wilk! OHHHH to historia, która mnie samą wiele nauczyła. Polecam bardzo. A w tym roku autorka będzie u nas w Rabce na festiwalu Literatury dziecięcej. juhuuu! :)
- Kajtek i Miś - wspaniale tłumaczom dzieciom trudne sprawy.
5. Grzegorz Kasdepke - Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela.
ta książka to jest mistrzostwo świata. Uwielbiam ją za genialny pomysł, za ilustracje, za poważne, rzeczowe komentarze pana Petru, no jest wspaniała, mnie samej rozjaśniła wiele ekonomicznych pojęć. A sposób w jaki zilustrowano Fiskus, Ceny sztywne, Manko i Dług zasługuje na najwyższe uznanie.
6. Opowieści z Narni
Choć Zuzia ma dopiero 5 lat z ciekawością przysłuchuje się Narni. najlepiej sprawdzają nam się audiobooki, podróż do Chorwacji to 2 części Narni x2 :) ale w domu czytamy również sami.
7. Akademia Pana Kleksa.
wypożyczyliśmy z biblioteki stare tomiszcze.
Fajnie było wrócić to własnego dzieciństwa. Od dawna słuchamy piosenek z Filmu, wolę te klasyki niż nowe piosenki dla dzieci, które są moim zdaniem strasznie infantylne.
8. Antonina Zachara Wnękowa - baśnie z Gorców, a w szczególności Baśń o Tomku Luboniu.
pamiętam kiedy tata czytał mi to do snu.to legenda stąd. O górze, którą widać z naszych okien. Teraz ja czytam ją Zuzi. To część naszej tożsamości, tego kim jesteśmy.
9. Ulf Stark - Czy umiesz gwizdać Joanno, moja mama Indianka, Jak tata pokazał mi wszechświat, Książki napisane dla IKEA
jakoś tak wiem, że cokolwiek Pana Ulfa kupie będzie wspaniałe i z przesłaniem.
Czy umiesz gwizdać Joanno - łzy leciały mi strumieniami, ale tak pięknie jest tam opisana przyjaźń, miłość i śmierć.
Jak cudownie, że są ludzie, którzy umieją opisać trudne tematy tak celnie, że my rodzice nie musimy już nic tłumaczyć i dopowiadać.
oh Panie Ulf pomnik dla Pana i wiązkę tulipanów. Dziękuję za wszystko.
to moje absolutne hity. ale co miesiąc wychodzimy z 6 nowymi pozycjami z biblioteki i w między czasie dokupuje coś dla nas w księgarni, więc pewnie mogłabym napisać o kolejnych i kolejnych.
Wierzę głęboko, że to jest dobra inwestycja. Widzę, że już się zwraca. Zuzia mówi pełnymi zdaniami i ma duży zasób słów. Pamięta fabułę i potrafi ją opowiedzieć własnymi słowami.
Ale to też frajda dla mnie. Czytanie tych historii naprawdę sprawia mi radość. Lubię to. Wolę czytać mądre książki dla dzieci niż mdłe powieści dla dorosłych.
Macie coś do polecenia dla mnie i mojej pięciolatki?
sobota, 23 kwietnia 2016
Kurna Chata, po co nam to?
Została u nas odwołana rezerwacja z powodu braku telewizora w apartamencie.
Zastanawiam się nad tym, myślę i próbuje zrozumieć.
Weekend we dwoje, pełnia, świeżo skoszona trwa w ogrodzie pachnie aż do upojenia, wino od gospodarzy, ptaki śpiewające za oknem. Huśtawka, hamak, leżaki... wszystko aż prosi aby się położyć, wziąć książkę lub po prostu posiedzieć, poleżeć, za nieruchomieć, odpocząć.
Las nie daleko, góry dookoła, spokój.
Czy ten telewizor naprawdę jest tak potrzebny? Po co wyjeżdżać na weekend, po co tracić pieniądze na oglądanie TV? Przecież to można we własnym mieszkaniu, na własnej sofie za darmo prawie.
W Kurnej Chacie wierzymy, że ten szklany ekran nie jest potrzebny. Mamy w bawialni, na parapecie sporo książek dla dzieci. Wyjeżdżacie by się oderwać od codzienności, oderwijcie się też od ekranów. Dajemy Wam przestrzeń bawialni, aby dzieci się zajęły sobą przez chwilę, aby dorośli mogli wypić gorącą kawę. Dajemy Wam kawałek zieloności przed domem z trampoliną, huśtawką i piaskownicą, z przestrzenią do zabawy w chowanego.
Czy w telewizorze jest coś lepszego od tych chwil spędzonych razem? ramie przy ramieniu, głowa przy głowie? Co oni tam pokazują tak ważnego, co mogłoby zaprzątać umysł na urlopie? Politycy kłócą się cały czas podobnie, gdy na tydzień się od tego odetniecie nic się nie zmieni. Piłkarze grają co tydzień, jeden mecz bez Was na pewno się uda, serial można oglądną w necie.
Uwierzcie mi, że dla dzieci nie ma nic lepszego niż detoks od telewizji i chwile z rodzicami, kiedy są pewne, że mają Was tylko dla siebie.
Stworzyliśmy Kurną Chatę bo uwielbiamy poznawać nowych ludzi, a nasze dzieci z ciekawością poznają inne dzieci z innych środowisk. Chcemy się z Wami dzielić naszym kawałkiem przestrzeni w Rabce, która ma cenny skarb - solanki ratujące nasze dzieci przed chorobami układu oddechowego.
Pomyśleliśmy sobie, że cudownie byłoby mieć taką bazę, gdzie moglibyśmy pojechać ze znajomymi i ich dziećmi. Bazę w której mały człowiek jest traktowany na równi z dorosłym, gdzie ma wydzielone miejsce do swobodnej zabawy, gdzie gospodyni wita gości ciastem, a gospodarz wyciąga wino domowej roboty. Gdzie śniadania są w smaczne i zdrowe i w dobrej cenie.
Szukamy takich miejsc, sami chcemy takie tworzyć, staramy się by tak tutaj było. Chcemy by każdy, kto do nas wchodzi czuł się wyjątkowo. By wyczuwało się tu rodzinną atmosferę. Chcemy by dało się tu odpocząć i naładować baterie.
Kurna Chata to 3 pokoje dwuosobowe i antresola stworzona z myślą o nastolatkach lub starszych dzieciach. Do dyspozycji naszych gości jest kuchnia, łazienka, jadalnia i bawialnia dla dzieci w której jest ściana tablicowa i sofa dla rodziców. Na balkonie mamy kącik dla umęczonych palaczy - dwa krzesła teatralne pozwolą spokojnie wypalić i odpocząć.
Kurna Chata cały czas się rozwija i zmienia. zmieniamy okolice domu, poprawiamy, dorabiamy, sadzimy, wycinamy.
Nie jesteśmy w centrum Rabki, ale za to jesteśmy bliżej lasu i rzeki. Do centrum można się przespacerować, lub podjechać samochodem, a w naszym ogrodzie można przeleżeć cały dzień w hamaku lub leżaku.
Wieczorami w lecie urządzamy letnie kino plenerowe, grill jest otwarty dla wszystkich.
W razie deszczu zawsze przygotowane mamy wielkoformatowe kolorowanki. w całym domu działa też szybki internet bezprzewodowy.
Jesteśmy gadułami, uwielbiamy poznawać naszych gości, nasze dzieci lubią się bawić z nowymi kolegami, ale nigdy nie wpraszamy się na siłę i szanujemy prywatność.
W piwnicach naszego domu jest pracownia krawiecka, szyjemy tam zabawki i namioty kury d. To cudownie patrzeć na wielkie oczy i otwarte buzie dzieci, kiedy mogą przez okno lub bezpośrednio ze środka podpatrywać jak pracujemy.
Kurna Chata to miejsce do którego sama chciałabym przyjechać, bardzo się staram aby nasi goście wyjeżdżali z bagażami pełnymi samych ciepłych wspomnień,
polecamy się serdecznie na wakacje,
cena pobytu to
50 zł/os/doba
dzieci do lat 6 - 30 zł/os/doba
dzieci do lat 3 - gratis
śniadania 15 zł/os
dzieci do lat 3 gratis
dzieci 4-8 lat - 7 zł/os




