środa, 30 września 2020

busem przez Europę- podsumowanie projektu i start wyprawy

Od dwóch tygodni działaliśmy intensywnie aby móc wyruszyć w epicką (jak mówi córka) podróż życia
Zależało nam bardzo aby caly sytstem "kamperowy" był tymczasowy i do łatwego demontażu. No i żeby to było tanie i solidne.
Koszty:
Najdroższe co kupiliśmy to duży akumulator i prostownik. To było ważne, bo baliśmy zimna w nocy, nasz bus to zwykły blaszak z tapicerka, nie trzyma temperatury. Rozważaliśmy różne opcje ogrzewania od vebasta za 4 tys, przez chiński zamiennik za 2, ogrzewanie gazowe, elektryczne. Stanęło na panelu na podczerwień używanego zwykle do grzania podłogi. My mamy go na suficie. Nie jest szalenie gorąco ale przy temperaturze na zewnątrz w okolicach 5 st mieliśmy przyjemne 20, więc super. No i nie bierze dużo prądu, a to ważne gdy ma się go wyliczona ilość. Za akumulator, prostownik i grzejnik zapłaciliśmy około 1.5 tyś.
Kupiliśmy też mała lodówkę i toaletę turystyczną głównie ze na dzieci, planujemy używać ją tylko w ostatecznych przypadkach.
Zapłaciliśmy razem około 500 zł
Kuchenkę kupiliśmy niedużą, jednopalnikową na nie wielkie kaboszony, zupełnie nam to wystarczy, a nie mamy miejsca na butle.
Na allegro są tanie i solidne. Warto dokupić osłonkę od wiatru, gdyby nie ona nie udało by się nam ugotować pierwszego obiadu.
Kupiliśmy też menażki, talerze i kubki z plastiku i dużo gum stabilizujących ładunek w bagażniku, u nas pełnią funkcję karniszy na które założyłam uszyte zasłonki światło-odbijajace, mamy dzięki temu super ciemno i względnie nas nie widać na zewnątrz:)
Kupiłam też lampki na baterie w Pepco i sporo pojemników na żywność żeby wszystko pochować.
Myślę że całość to około 2,5 tys zł, a wszystko jesteśmy w stanie wykorzystać również do innych celów. 
Mieliśmy w planach nocowanie na parkingach lub na dziko, jednak pierwsza noc spędziliśmy na campingu w Villach I to była bardzo dobra decyzja.
Za 38 euro mamy luksusowe toalety, prysznice, podłączenie do prądu i przede wygeniaone widoki rano. 

Kawa i lekcje odrabiane w takich okolicznościach to czysta przyjemność.
Jedziemy dalej. Kierunek okolice Wenecji.




sobota, 26 września 2020

Busem przez Europę- jak obszyć materac i uszyć organizer DIY do busa

 Naszym głównym celem jest wydać jak najmniej i w ogóle nie budować nic na stałe.

Nie wiem czy lubimy camperowac, nie wiem czy to dla nas, być może sprzedamy busa już niedługo.

Nic w tej chwili jestem jest pewne jak i nasza zabudowa hehe.

Dlatego łóżko budujemy najtaniej jak się da i do tego świetnie się sprawdza.

Z kawałków pianki tapicerskiej udało mi się poskładać dwa materace 80*180 z wycięciem na nadkole.

Przetestowaliśmy nasza czteroosobowa rodzi a się mieści i ma sporo miejsca.

Postanowiłam obszyć piankę i pokaże jak szyć ręcznie takie rzeczy, bo jest w sumie łatwo, a przy okazji można wyregulować kształt.


Większą część zaszylam ściegiem drabinkowym i bardzo go polecam bo jest łatwy i estetyczny.


Kupiłam najtańsza bawełnę, ale jednak bawełnę 100% aby nic się pod nami nie elektryzowało. Prawdopodobnie doszyje jeszcze prześcieradło, ale już na maszynie. Czym więcej warstw tym lepiej

Uszyłam też organizer na tylną kanapę. Musimy mieć miejsce na okulary, telefony, książki itd.

Proste kieszenie, proste wiązanie, materiał z Ikea. Jeśli się nie sprawdzi przerobie na coś innego.

zdecydowalam się na dwie duże kieszenie 40*40 cm i dwie płytkie 30*20. Dodatkowo górna przesyłam na środku, na telefony idealna

juz w najbliższym czasie pokaże jak to wyszło :)

piątek, 18 września 2020

busem przez Europę, jak zrobić łóżko DIY

Generalnie to od lat jesteśmy w urlopowym szpagacie. Marzy się nam camping, namiot i wolność, ale boimy się komarów, deszczu i głośnych sąsiadów. No i mieliśmy małe dzieci. A to różnie bywa z chorobami, biegunakami, płaczem w nocy itd 
Ale, ale w końcu są dużo, a my w końcu mamy duże auto, więc postanowiliśmy spróbować.
Internet aż kipi od przeróbek busów na campery i my zdecydowaliśmy się na taka mikro przeróbkę DIY.
Chcemy spróbować, ale nie chcemy wydawać zbyt dużo bo może się okazać że to pierwszy i ostatni raz, obawiamy się naszej 4 w ciasnej przestrzeni, ale już nie tak bardzo bo lockdown pokazał, że się lubimy, tolerujemy cały dzień i dajemy radę. Baliśmy się zaległości w szkole, ale teraz nie ma z tym problemu, Pani wyślę nam cały materiał online. Planujemy max 10 dni podróży na pierwszy raz, tak aby sprawdzić wszystko.
Zaczęliśmy od tego co nam będzie najbardziej potrzebne czyli łóżko. Kupiliśmy płytę OSB, odcięliśmy na wymiar i na pół aby łatwo było demontować całość. 
Pod spodem mamy 5 pojemników na bagaże, pojemnik na wodę i toaletę turystyczną, bo z dziećmi nigdy nic nie wiadomo 😂
Właśnie jestem w trakcie docinania materacy i ich obszywania. Tu pierwszy test czy to się zmieści ;)
Planuję tutaj zrobić obszerna relację, dla siebie ku pamięci i dla innych którzy się wahają lub nie wiedzą jak zacząć.
To będzie wyprawa życia. Być może pierwsza i ostatnia, a może tylko pierwsza :)

sobota, 12 września 2020

jesteś swoim szefem to możesz mieć urlop kiedy chcesz.... no niby tak

Od 8 lat pracuje sama dla siebie, bez szefa. Przeszłam bardzo długą drogę od siedzenia i nic nie robienia, przez zaoranie się 12-16 godzin dziennie, z mała przerwą i ciągłą presją żeby więcej i więcej, przez dni kiedy nie robiłam nic o czulam że to już koniec że czas szukać pracy, do chyba względnie zdrowego balansu.
Ten balans wygląda inaczej niż w klasycznym życiu człowieka z etatu. Jako firma która głównie zajmuje się szyciem zabawek i pamiątek mamy dwa główne sezony :lato i zimę.
Lato rusza równo z ostatnim dzwonkiem w szkole i jest totalnym chaosem, przynajmniej przez pierwsze tygodnie. Ale myślę o lecie już w maju, kiedy szukam dziewczyn do pracy, planuję co będziemy szyć i zamawiam potrzebne materialy. Obsługujemy nasze dwa sklepiki, towarujemy się od początku czerwca, tak aby mieć "stany", ale współpracujemy też z kilkoma sklepikami na Podhalu oraz z Muzeum Kaszubskim we Wdzydzach i do nich również robimy duże dostawy w maju i czerwcu.
Moim dodatkowym zajęciem w tym czasie jest także szkolenie pracowników do naszej Chatki Baby Jagi w Rabce. To dla mnie bardzo ważne aby dziewczyny były miłe, uśmiechnięte i pomocne i umiały wytłumaczyć, doradzić i opowiedzieć o naszych produktach.
Lato to też czas bycia mamą w pełnym wymiarze czasu, bo mam za duże dzieci na przedszkolny dyżur i za małe na samodzielny wyjazd. Najczęściej nie korzystamy z pomocy dziadków w tym czasie, potrzebni są na "ważniejsze" okazję :) Próbuje angażować dzieci w moje obowiązki, jeżdżą ze mną po towar i tkaniny, towarujemy wspólnie Chatkę w Rabce i spędzamy wspólnie czas oni czytają książki lub układają puzzle ja haftuje oczka - spędzamy czas blisko siebie, lubimy to bardzo.
Lato to także czas imprez plenerowych, rzadko bierzemy w nich udział, ale w Białce Tatrzańskiej się pojawiamy i co roku na tydzień w Zakopanem.

Zima. Zaczyna się w sumie już w październiku. Szyjemy zapasy na zakupy przed świętami, odszywamy się na sezon zimowy w Białce, a ten rozpoczyna się w połowie grudnia i trwa dokąd jest śnieg;) zimą potrafię pracować od 6 rano do 2 w nocy,. A bywaly lata, że dłużej. Jeśli ktoś będzie Wam wmawiał że na swoim się nie narobicie to nie wierzcie :)

Są jeszcze dwa sezony mniejsze jesień i wiosna, które są czasem zagranicznych targów. W tym roku oczywiście wszystko się odwołało,ale wcześniej weekendy wyglądały tak, że jechałam ( najczęściej sama) około 600-800 km, rozpakowywalam auto, budowałam stoisko, pracowałam sobotę i niedzielę, a w nocy wracałam).
Po takim weekendzie odpoczywam zwykle do środy,bo to totalny wysysacz energii.
Dzięki mojemu zgranemu zespołowi wspaniałych krawcowych mogę sobie na to pozwolić. Uszyte, ale nie wykończone rzeczy pakuje znowu do auta, jadę,. Ana stoisku zaszywam na bieżąco i dokładam na półki.
Szalona polityka braku stanów magazynowych :) ale dzięki temu nie inwestuję w towar który się nie sprzedaje, doszywamy tylko to co nam uciekło.

A teraz balans. Bo wygląda to tak jakbym pracowała non stop.
Codziennie rano mam pół godziny na kawę z mężem i układanie planu. W ciągu dnia około 14 staram się mieć godzinę dla siebie na książkę i wypicie wody w spokoju. Gdy jadę po dzieci staram się zostawić auto tak abyśmy mieli choć krótki spacer i czas na gadanie. 
Po obiedzie mamy wszyscy 15 minut tulasów na wzmacnianie więzi. Wieczorem pracuje najczęściej przy wypełnianiu uszytych już zabawek i zwykle oglądam przy tym relaksujący serial, albo mroczny;) dzięki Grze o Tron zamówienia w grudniu 2018 były realizowane na bieżąco, wypełnialiśmy zabawki do 3 w nocy:):)
Od czasu lockdownowu staram się ćwiczyć regularnie, wcześniej bywało roznie. Nie lubię siłowni i cieszę się,że nauczyłam się rutyny ćwiczenia w domu.
Staramy się uciec na chociaż tygodniowy urlop raz lub dwa razy w roku przed dużymi sezonami.
To nie dużo, ale wystarczająco by nabrać energii i uśmiechu.
Z mega plusów: jeździmy zawsze po lub przed sezonem, czyli taniej, mamy bardzo elastyczny plan urlopowy więc decydujemy w ostatniej chwili, zależnie od pogody.
Nie mam też problemu gdy dzieci się rozchorują, nikt nie przewraca oczami, nie robi wymówek gdy zamiast do pracy po schodach na dół zostaje w mieszkaniu.
Gdy nie wyrobię się w ciągu dnia nadrabiam wieczorem. 
Od dwóch lat staram się też wyskakiwać na kawę z koleżankami czasem w ciągu dnia i nie mieć wyrzutów sumienia, bo byłam dla siebie bardzo surowym szefem, a teraz staram się bardzo łagodniej się że sobą obchodzić, bardziej pielęgnować nasze relacje i dbać o odpoczynek i chwilę oddechu.

Ciekawa jestem jak jest u Was, bo aktualnie sporo osób pracuje z domu, zdalnie lub na własny rachunek. Umiecie zachować równowagę, czy płynięcie od skrajności w skrajność?


piątek, 11 września 2020

wracamy do szycia odzieży

Tak naprawdę to nigdy do końca nie skończyliśmy, ale na pewno przez ostatnie lata był to tylko ułamek naszej działalności.
Całkowicie właściwie czas wypełniały nam lisy i dziki, ale od jesieni ubiegłego roku nieśmiało wracamy. 
W naszym sklepie w Białce Tatrzańskiej już cały letni sezon mamy pełną ofertę, a teraz przyszedł czas na internet.
Szukałam odzieży dla kobiet takich jak ja, czyli w wiecznym biegu.
Latające między pracą, przedszkolem, sklepem i wyprowadzaniem psa. 
Potrzebujemy szybko zarzucić coś na ramiona, owinąć się ciepłą dzianiną i ruszyć w galop.
Uwielbiam ten rodzaj ubrań.
Właściwie to połowa mojej szafy.
Aktualnie działamy i intensywnie poszukujemy pięknych materiałów na wnętrza kapturów.
Te które wszywamy pochodzą z Holandii i Włoch, ale kuszą też tkaniny z Hiszpanii i Francji.

Wszystkie aktualnie dostępne znajdziecie na naszej stronie www.kura-d.pl

poniedziałek, 7 września 2020

wracam do domu

Nawet nie wiem od czego zacząć...
Nie pisałam tutaj od 2017 roku, a kiedyś była to bardzo dla mnie ważna forma ekspresji.
Myślę, że musiałam wyeliminować pewne obowiązki aby nie zwariować. Gucio był malutki i wiecznie chory, Zuzia domagała się uwagi, firma rozwijała się pięknie, mieliśmy letników w Kurnej Chacie, myśleliśmy o zakupie mieszkania, które stało się apartamentem Polna, za dużo tego było na moją jedną głowę i na dobę.
Co się zmienili?
Bardzo dużo.
Przede wszystkim nie ma już Kurnej Chaty. Zrezygnowałam z tego, potrzebowałam więcej spokoju wokół domu.
To była świetna decyzja, chociaż trudna, bo bardzo lubiliśmy naszych gości. Ale dzięki temu mam więcej energii na inne działania, rozwinęliśmy kurę d.
Przede wszystkim udało mi się otworzyć sklep z prawdziwego zdarzenia - mamy wymarzony sklepik w Białce Tatrzańskiej - Lojalny design przy Środkowej 115 - serdecznie zapraszam;)
Również w Rabce w Chatce Baby Jagi udało mi się bardzo rozbudować asortyment nie opadając w kicz i chińszczyznę.
 
Te 3 lata to też absolutne zmiany w naszej rodzinie. Mój mąż postanowił zrezygnować z etatu i pomagać mi w firmie, co bardzo dobrze odbiło się na organizacji firmy. Jestem balaganiarą, nie umiem utrzymać porządku w papierach, zapominam o fakturach, przeglądach itd, tu ratuje mnie mąż i po trudnych początkach teraz tworzymy mega zespół.
Firma powoli rosła i mieliśmy fantastyczne widoki na 2020, a potem jak w reklamie... Hehe..
Ale nie jest tak źle, a nawet stałam się jeszcze bardziej kreatywna, wróciłam do szycia ubrań, tym razem dla dorosłych, powstało kilka nowych projektów zabawek.
Ale nie będę udawać była totalna niepewność. U Was pewnie też. Dalej w sumie nic nie wiadomo, ale staram się mieć szklankę do połowy pełną.

Mam poważne plany powrotu tutaj.
Chciałabym bardziej rozwinąć sekcję DIY. Teraz, po ponad 10 latach uważam, że naprawdę mam coś do przekazania i sporo już umiem :)
Pytanie tylko czy ktoś tu jeszcze zagląda?

środa, 15 marca 2017

Chcę zarabiać na szyciu, zaczęłam i nie sprzedaję cz. 2

Jeśli już zaczęłaś, nieźle Ci idzie to szycie, masz swój produkt, fajną nazwę marki, logo i funpage na fejsie, ale jakoś sprzedaż nie działa to może dzisiaj nieco pomogę.

Jak się kupuje w internecie?  OCZAMI

Więc aby odnieść sukces potrzebne są dobre zdjęcia.
Ja jestem amatorem zarówno w szyciu jak i robieniu zdjęć. Wystarczy się cofnąć na tym blogu do początku by zobaczyć, że była tragedia, a teraz jest nieźle ale wcale nie powala.
tak, wiem, jeszcze dużo przede mną, chociaż uczę się robić zdjęcia od dobrych 7 lat.
Skoro ja się nie poddaje i staram się robić coraz lepsze zdjęcia, Ty też próbuj.

Niektórzy powiedzą podstawą jest dobra lustrzanka. Ale to nie prawda, a przynajmniej nie do końca. Owszem, jeśli znasz się na aparatach, wiesz jak ustawić i co ma znaczenie to spoko. Ale amatorzy mogą się pogubić w ustawieniach manualnych. Dlatego zastanów się, czy aparat w Twoim telefonie, nie jest czasem łatwiejszy i lepszy. Bo aktualnie komórkowe aparaty mają wszystkie ustawienia z lustrzanki i to całkiem sprawnie działające, a zdjęcia mają rozdzielczość porównywalną do tej z aparatu, czyli i tak za dużo dla większości portali sprzedażowych.

Wcale nie trzeba mieć PhotoShopa, żeby zawojować świat fotografii. Ja miałam, ale nie mam czasu aby się go uczyć, potrzebowałam czegoś szybkiego, intuicyjnego, po polsku i najlepiej za darmo.
Ktoś gdzieś kiedyś polecił mi PhotoScape i ja też polecam. Ten darmowy programik ma wszystko czego potrzebuje amator fotografii. Zmiana rozmiaru, wyostrzanie, kadrowanie, rozjaśnianie, zmiana balansu bieli i wiele, wiele innych.
Pewnie, że w miarę nabierania doświadczenia PS może Ci się okazać niezbędny, ale na początek szukaj darmowych rozwiązań.

Inspiruj się. Czyli oglądaj i patrz, jak inni ustawiają produkt, jakie mają tło.

A jeśli dalej nie jesteś zadowolona poszukaj fotografik w Twojej okolicy. Często jest tak, że pomoc czeka na wyciągnięcie ręki i za nieduże pieniądze będziesz miała świetne zdjęcia.

pozdrawiam
 Zdjęcie z przygotować do sesji, gdy byłam jeszcze krótkowłosą blondynką.


 Czasem najlepsze zdjęcia wychodzą zupełnie przypadkowo. Jak na przykład to - które jest na naszych ulotkach i nie jedną osobę przekonało do zakupu pojemników

środa, 22 lutego 2017

Chcę zarabiać na szyciu, jak zacząć by nie zbankrutować.

wracam po przerwie, po bardzo długiej przerwie.
W czasie gdy mnie tutaj nie było mój grafik wypełniły po brzegi praca i moje dzieci. Czasem, zwłaszcza w sezonie przedświątecznym czyli od września do grudnia, zastanawiam się, po co mi to było i czy nie lepiej wrócić na etat, ale od razu przypominam sobie, jak wiele jest plusów mojej pracy.
Tymczasem często dostaję maile z pytaniem, czy to się opłaca, czy zaczynać w ogóle.
Odpiszę więc zbiorczo tutaj.
Najczęściej maile zaczynają się tak:
jestem mamą 2 małych urwisów, szyję coś czasem dla nich i dla moich znajomych, wszyscy mówią, że to jest fajne i żebym zajęła się tym na poważnie. od czego zacząć?

OD KARTKI PAPIERU!
oj tak.
1. Musisz wyliczyć ilu masz potencjalnych klientów i jak często u Ciebie coś zamawiają, czy oni za to płacą, czy szyjesz dla nich prezenty?
Prawda jest taka, że wszystkim się podoba Twoja praca dopóki nie muszą za nią płacić.
2. Policz, ile kosztują Cię materiały (kiedy szyjesz zarobkowo szycie z materiałów z ciucholandów raczej nie wchodzi w grę, a więc koszty rosną), wypełniacz (nie możesz używać starych poduszek czy waty, bo nikt tego nie kupi, a jeśli kupi nigdy już nie wróci) i inne potrzebne rzeczy do produkcji.
3. Szycie zarobkowe to najczęściej potrzeba otworzenia własnej firmy. A prowadzenie firmy to KOSZTY.
-    Zus - przez 2 lata może i niski, ale nie sugeruj się tym kalkulując ceny. Gdy miną 2 lata nie będziesz mogła z dnia na dzień podnieść cen.
-    US - czyli podatki, jest wiele form prowadzenia działalności łatwiejsze i trudniejsze. Nie musisz od razu mieć pełnej księgowości. Są łatwiejsze formy, jak na przykład ryczałt, ale nie w każdej sytuacji jest on opłacalny.
4. co będę szyła?
 ja akurat szyję poduszki dla dzieci, lubię to i moje dzieci to lubią, ale szyć można wszystko!
 Jeśli planujesz szyć zabawki, bo napatrzyłaś się w Internecie na zdjęcia szczęśliwych mam szyjących to przeanalizuj dokładnie co i jak.
Takich mam jest już na rynku kilka tysięcy, jeśli Ty też będziesz szyła poduszki z drukowanej bawełny + polar minky nie zaistniejesz, utoniesz w milionie takich samych mikro firm. Szycie czapek i kominów to też dość popularne zajęcie, a tutoriale pokazują jak łatwo zrobić to samemu, więc czy na pewno na tym zarobisz?
znajdź swoją drogę, coś zupełnie innego, coś, co będzie Cię wyróżniało. Jeden produkt, który jest inny niż wszystko. To wymaga czasu i kreatywności, ale skoro chcesz się zająć kreatywnym zajęciem, MUSISZ być kreatywna.
NIE KOPIUJ!
To co sprzedaje się mnie w Twoim wykonaniu już w cale nie musi. Gdy Twoi klienci się zorientują, że kradniesz pomysły odejdą od Ciebie. Pomijam kwestie uczciwości, praworządności i ewentualnych kar, bo to chyba oczywiste.

5. Kto to kupi?
    Kiedy już masz finalny produkt, pomyśl jak możesz obwieścić światu, że go masz i chcesz go spieniężyć. To wcale nie takie oczywiste, że ktoś Cię znajdzie. Trzeba się dać znaleźć. Przyjaciele, którzy namawiali Cię na rozpoczęcie tego ambarasu nie wystarczą, kupią jedną, dwie rzeczy, a ZUS nie pyta, ZUS wymaga terminowych wpłat. Może się okazać, że kiedy policzysz wszystkie koszty cena końcowa Twoich produktów okaże się za wysoka dla osób z Twojego otoczenia. Przyzwyczajeni do dostawania, nie będą chcieli kupować.

Kiedy to wszystko spiszesz, przeliczysz i zanalizujesz i nadal będziesz chciała spróbować przeczytaj jeszcze to:

bycie szefem dla samego siebie to wcale nie znaczy, że udziela się sobie urlopu non stop. Raczej dodaje roboty ponad wszelkie normy.
Nie pracujesz od 8 do 16. pracujesz non stop.
To ciągły stres, wcale nie mniejszy niż ten na etacie. Czy będą zamówienia, czy uzbieram na opłaty stałe, czy nikt nie uszkodzi paczki po drodze, czy klient będzie zadowolony, czy odbierze paczkę pobraniową, itd.
Jeśli nie masz samodyscypliny będzie Ci ciężko. Praca na etacie czy zleceniu to jednak wykonywanie czyichś poleceń od do. i koniec. tutaj samemu musisz wymyślić co robisz, ile, kiedy.


Czasem w zwykłej pracy ciężko się zmobilizować i są dni kiedy da się udawać prace, a godziny lecą i wypłata się zgadza. Na "swoim" tak się nie da. Jeśli nie pracujesz to nic nie masz.


na dzisiaj to tyle. Ale temat jest nawet w połowie nie wyczerpany.

środa, 27 kwietnia 2016

książki dla dzieci, które czytamy, czytamy, jeszcze raz czytamy, odkładamy i wracamy.

Nawiązując nieco do wcześniejszego wpisu o braku TV chciałaby podzielić się z Wami książkami, które nałogowo czytam moim dzieciom.
Zuzia ma 5 lat, zaczęłam jej czytać gdy miała około 2 lat. Gucio ma niecałe 2 i powoli zaczyna słuchać, chociaż książki, które aktualnie czytam Zuzi są dla niego nudne z powodu braku ilustracji, Gu wkręcił się w Mamoko - litery i liczby, pewnie zw na mniejszy format, i wyszukuje tam sobie coś swojego, podczas naszego z Zuzią czytania "poważnych" książek.

regał z książkami dla dorosłych,w moim domu jest dość ubogi. Niecałe 3 półki, w tym część to albumy na zdjęcia. Kupujemy głównie biografie, powieści staram się wypożyczać w bibliotece, po części z braku miejsca, a po części z  powodu pecha w wyborze ( jakoś nie mogę trafić na coś, co naprawdę mnie wciągnie i wracam do Sapkowskiego i Tolkiena z powodu ciągłych rozczarowań)
Ale regał mojej córki ugina się pod nadmiarem. Regał + parapet + półka nad łóżkiem + bawialnia w Kurnej Chacie gdzie część wyniosłam + tajemne miejsce pod łóżkiem + stół w salonie + łóżko rodziców. Wszędzie są książki Zuzi. Nie wszystkie kupujemy. Od 2 lat jesteśmy aktywnymi bibliotekofanami. Mamy w Rabce fantastyczną bibliotekę w starym dworcu kolejowym. Jest cudowna! A personel dba o nowości z najwyższej półki.
Jakoś tak mam, że literatura dziecięca sama mi się pcha w ręce i zawsze pcha się ta doskonale napisana i cudownie zilustrowana. Bo ja, proszę Państwa, książki oceniam również po okładce. uważam, że bylejakość w przestrzeni publicznej, jaka zapanowała ostatnio, tandeta i marny kicz to wina braku zajęć plastycznych w szkołach oraz braku tzw. obycia. Zuzia muzeów nie lubi, może dlatego, że nie wolno tam biegać, przemycam więc sztukę w ilustracjach książkowych.

no i teraz pasowałby jakiś ranking, ale jest tych książek tak dużo, a ja je kocham wszystkie. Dlatego zacznę może od ulubionych Zuzi, do których aktualnie najczęściej wracamy.

1. Seria Tato... wydawnictwo Bona
  - to książki, które mój mąż uwielbia czytać. Zaśmiewamy się w głos, bo sytuacje tam opisane są kropka w kropkę jak u nas. Perypetie taty 3 dzieci z fantazją, oraz sąsiada, Pana Rurki. Cudowne, ciepłe, pełne wyrozumiałości dla szalonych pomysłów dzieci. Fińskie opowieści o wychowaniu wolnych i brudnych dzieci. Przy okazji podoba mi się przekaz podprogowy - mamy w tych książkach nie ma, zawsze jest na wyjeździe, delegacji lub konferencji. Tata nie ma z tym problemu, teściowa nie marudzi, że dzieci matki nie mają, sama mama nie jest tym sfrustrowana, że wyjeżdża, a dzieci nie mają traumy eurosierot. To jest chyba właśnie układ partnerski.
 Mamy w domu prawie całą serię, polecamy ją całym sercem.




2. Pszczoły, wydawnictwo Dwie Siostry
 ohhh ten atlas, to dzieło sztuki, to kompendium wiedzy pszczelarskiej. Ahhhhh to jest po prostu majstersztyk. Za to powinni dać oskara i dwa noble. Moje pięcioletnie dziecko uwielbia i kocha pszczoły od pierwszej kartki tej książki. Sadzimy właśnie lawendę i melisę aby nasze małe koleżanki miały co jeść. Polecam, polecam bardzo.

3. Seria Mamoko, wydawnictwo Dwie Siostry
  Nie muszę chyba nikomu przedstawiać tej serii. Zaczęliśmy je zbierać, gdy Zuzia miała dwa lata. Nauczyła się literek i liczb. A ja nauczyłam się wymyślać zabawne historie i snuć opowieści.

4. Wydawnictwo Zkamarki
 CAŁE
Uwielbiam te dziewczyny, miałyśmy się okazję poznać na Targach Książki dla Dzieci. Możecie zamawiać tam w ciemno, wszystko jest świetne. Cokolwiek u nich nie kupię, okazuje się hitem wieczornego czytania.
- Mama Mu - opowieść o niestandardowej krowie i jej przyjacielu Wronie. Kocham te opowieści a jest ich cała masa. Pokazują dzieciom, a myślę, że również dorosłym, a przede wszystkim kobietom, że wcale nie trzeba być takim jak wszyscy oczekują, że można chcieć od życia więcej i próbować spełniać marzenia. Mama Mu pływa na basenie, chodzi do biblioteki, jeździ na rowerze i huśta się na huśtawce, chociaż Pan Wrona próbuje ją przekonać, że krowa nie powinna tego robić. To ważny sygnał dla dziewczynek - możesz być kim chcesz, możesz robić co chcesz, nie musisz siedzieć w domu i wychowywać dzieci, możesz, nie musisz. Możesz być astronautką, inżynierką, możesz być sobą!

- Piaskowy Wilk! OHHHH to historia, która mnie samą wiele nauczyła. Polecam bardzo. A w tym roku autorka będzie u nas w Rabce na festiwalu Literatury dziecięcej. juhuuu! :)
- Kajtek i Miś - wspaniale tłumaczom dzieciom trudne sprawy.

5. Grzegorz Kasdepke - Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela.

  ta książka to jest mistrzostwo świata. Uwielbiam ją za genialny pomysł, za ilustracje, za poważne, rzeczowe komentarze pana Petru, no jest wspaniała, mnie samej rozjaśniła wiele ekonomicznych pojęć. A sposób w jaki zilustrowano Fiskus, Ceny sztywne, Manko i Dług zasługuje na najwyższe uznanie.
6. Opowieści z Narni
Choć Zuzia ma dopiero 5 lat z ciekawością przysłuchuje się Narni. najlepiej sprawdzają nam się audiobooki, podróż do Chorwacji to 2 części Narni x2 :) ale w domu czytamy również sami.
7. Akademia Pana Kleksa.
 wypożyczyliśmy z biblioteki stare tomiszcze.
Fajnie było wrócić to własnego dzieciństwa. Od dawna słuchamy piosenek z Filmu, wolę te klasyki niż nowe piosenki dla dzieci, które są moim zdaniem strasznie infantylne.

8. Antonina Zachara Wnękowa - baśnie z Gorców, a w szczególności Baśń o Tomku Luboniu.
pamiętam kiedy tata czytał mi to do snu.to legenda stąd. O górze, którą widać z naszych okien. Teraz ja czytam ją Zuzi. To część naszej tożsamości, tego kim jesteśmy.

9. Ulf Stark - Czy umiesz gwizdać Joanno, moja mama Indianka, Jak tata pokazał mi wszechświat, Książki napisane dla IKEA
 jakoś tak wiem, że cokolwiek Pana Ulfa kupie będzie wspaniałe i z przesłaniem.
 Czy umiesz gwizdać Joanno - łzy leciały mi strumieniami, ale tak pięknie jest tam opisana przyjaźń, miłość i śmierć.
Jak cudownie, że są ludzie, którzy umieją opisać trudne tematy tak celnie, że my rodzice nie musimy już nic tłumaczyć i dopowiadać.
oh Panie Ulf pomnik dla Pana i wiązkę tulipanów. Dziękuję za wszystko.

to moje absolutne hity. ale co miesiąc wychodzimy z 6 nowymi pozycjami z biblioteki i w między czasie dokupuje coś dla nas w księgarni, więc pewnie mogłabym napisać o kolejnych i kolejnych.

Wierzę głęboko, że to jest dobra inwestycja. Widzę, że już się zwraca. Zuzia mówi pełnymi zdaniami i ma duży zasób słów. Pamięta fabułę i potrafi ją opowiedzieć własnymi słowami.
Ale to też frajda dla mnie. Czytanie tych historii naprawdę sprawia mi radość. Lubię to. Wolę czytać mądre książki dla dzieci niż mdłe powieści dla dorosłych.

Macie coś do polecenia dla mnie i mojej pięciolatki?



sobota, 23 kwietnia 2016

Kurna Chata, po co nam to?

mam dzisiaj burzę myśli w głowie.

Została u nas odwołana rezerwacja z powodu braku telewizora w apartamencie.
Zastanawiam się nad tym, myślę i próbuje zrozumieć.
Weekend we dwoje, pełnia, świeżo skoszona trwa w ogrodzie pachnie aż do upojenia, wino od gospodarzy, ptaki śpiewające za oknem. Huśtawka, hamak, leżaki... wszystko aż prosi aby się położyć, wziąć książkę lub po prostu posiedzieć, poleżeć, za nieruchomieć, odpocząć.
Las nie daleko, góry dookoła, spokój.









Czy ten telewizor naprawdę jest tak potrzebny? Po co wyjeżdżać na weekend, po co tracić pieniądze na oglądanie TV? Przecież to można we własnym mieszkaniu, na własnej sofie za darmo prawie.

W Kurnej Chacie wierzymy, że ten szklany ekran nie jest potrzebny. Mamy w bawialni, na parapecie sporo książek dla dzieci. Wyjeżdżacie by się oderwać od codzienności, oderwijcie się też od ekranów. Dajemy Wam przestrzeń bawialni, aby dzieci się zajęły sobą przez chwilę, aby dorośli mogli wypić gorącą kawę. Dajemy Wam kawałek zieloności przed domem z trampoliną, huśtawką i piaskownicą, z przestrzenią do zabawy w chowanego.
Czy w telewizorze jest coś lepszego od tych chwil spędzonych razem? ramie przy ramieniu, głowa przy głowie? Co oni tam pokazują tak ważnego, co mogłoby zaprzątać umysł na urlopie? Politycy kłócą się cały czas podobnie, gdy na tydzień się od tego odetniecie nic się nie zmieni. Piłkarze grają co tydzień, jeden mecz bez Was na pewno się uda, serial można oglądną w necie.
Uwierzcie mi, że dla dzieci nie ma nic lepszego niż detoks od telewizji i chwile z rodzicami, kiedy są pewne, że mają Was tylko dla siebie.

Stworzyliśmy Kurną Chatę bo uwielbiamy poznawać nowych ludzi, a nasze dzieci z ciekawością poznają inne dzieci z innych środowisk. Chcemy się z Wami dzielić naszym kawałkiem przestrzeni w Rabce, która ma cenny skarb - solanki ratujące nasze dzieci przed chorobami układu oddechowego.
Pomyśleliśmy sobie, że cudownie byłoby mieć taką bazę, gdzie moglibyśmy pojechać ze znajomymi i ich dziećmi. Bazę w której mały człowiek jest traktowany na równi z dorosłym, gdzie ma wydzielone miejsce do swobodnej zabawy, gdzie gospodyni wita gości ciastem, a gospodarz wyciąga wino domowej roboty. Gdzie śniadania są w smaczne i zdrowe i w dobrej cenie.

Szukamy takich miejsc, sami chcemy takie tworzyć, staramy się by tak tutaj było. Chcemy by każdy, kto do nas wchodzi czuł się wyjątkowo. By wyczuwało się tu rodzinną atmosferę. Chcemy by dało się tu odpocząć i naładować baterie.

Kurna Chata to 3 pokoje dwuosobowe i antresola stworzona z myślą o nastolatkach lub starszych dzieciach. Do dyspozycji naszych gości jest kuchnia, łazienka, jadalnia i bawialnia dla dzieci w której jest ściana tablicowa i sofa dla rodziców. Na balkonie mamy kącik dla umęczonych palaczy - dwa krzesła teatralne pozwolą spokojnie wypalić i odpocząć.
Kurna Chata cały czas się rozwija i zmienia. zmieniamy okolice domu, poprawiamy, dorabiamy, sadzimy, wycinamy.

Nie jesteśmy w centrum Rabki, ale za to jesteśmy bliżej lasu i rzeki. Do centrum można się przespacerować, lub podjechać samochodem, a w naszym ogrodzie można przeleżeć cały dzień w hamaku lub leżaku.
Wieczorami w lecie urządzamy letnie kino plenerowe, grill jest otwarty dla wszystkich.
W razie deszczu zawsze przygotowane mamy wielkoformatowe kolorowanki. w całym domu działa też szybki internet bezprzewodowy.

Jesteśmy gadułami, uwielbiamy poznawać naszych gości, nasze dzieci lubią się bawić z nowymi kolegami, ale nigdy nie wpraszamy się na siłę i szanujemy prywatność.

W piwnicach naszego domu jest pracownia krawiecka, szyjemy tam zabawki i namioty kury d. To cudownie patrzeć na wielkie oczy i otwarte buzie dzieci, kiedy mogą przez okno lub bezpośrednio ze środka podpatrywać jak pracujemy.

Kurna Chata to miejsce do którego sama chciałabym przyjechać, bardzo się staram aby nasi goście wyjeżdżali z bagażami pełnymi samych ciepłych wspomnień,

polecamy się serdecznie na wakacje,
cena pobytu to
50 zł/os/doba
dzieci do lat 6 - 30 zł/os/doba
dzieci do lat 3 - gratis

śniadania 15 zł/os
dzieci do lat 3 gratis
dzieci 4-8 lat - 7 zł/os