Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duże szycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duże szycie. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 września 2013

kura d. na chłodniejsze dni

 jesień szybkimi krokami wkrada się do naszych domów. Czuć ją w powietrzu, widać na niebie. Po upałach zostało wspomnienie. Teraz chcę się otulić czymś ciepłym zatopić w szerokim dresie, nałożyć ciepłe skarpety i pić herbatę.

 oto nasza sesja zdjęciowa pod tytułem kura na chłodniejsze dni. Zdjęcia robione były gdy upał był realny, a chodzenie w długim rękawie graniczyło z przegrzaniem. Ach kiedy to było :)















wszystkie produkty znajdziecie w dziale kura d. na chłodniejsze dni w sklepie na kura-d.pl



dziękuję Izie fotografce z podejściem do dzieci zobaczcie Malinowe Noski
dziękuje modelom: Sylwi, Wojtkowi, Remisiowi, Mai i Zuźce
dziękuje ekipie ;) Madzi, Rafałowi i Matowi


piątek, 7 grudnia 2012

o kurzej współpracy, czyli o wyzwaniach

zaczęło się niewinnie. Dostałam maila, w sierpniu. Jozimama polecała moją pracownie. Zadaniem było uszycie kliku kur dość dużej wielkości. Z czasem zamówienie ewoluowało i uszyłam rónież torby eko full i worki na zborze, a wszystko na wspaniałą wystawę w Gdyni organizowaną przez Marchewkę-Rewolucję.


 


zadowolona z efektu pochwaliłam się zdjęciami na Facebook'u a tak zobaczyła je właścicielka Klubokawiarni Kura Domowa w Warszawie. Kształtem i formą przypominały bardzo logo kawiarni.
I tak jakoś wyszło, że dwa tygodnie przed Mikołajem dostałam zamówienie na 30 kur.
 
 to było szalone szycie, ale udało się na czas. cieszę się bardzo z naszej współpracy. Było mi miło poznać właścicielkę i odwiedzić to bardzo przyjemne miejsce.





środa, 21 listopada 2012

narzuć się z kurą d. czyli narzutki na zimniejsze dni

Narzutki powstały bo... nie miałam się w co ubrać na koncer Meli Koteluk.
Chciałam coś prostego i ciepłego, czym mogłabym się otulić, ale nie koniecznie żeby to był sweter.
Powstała fioletowa z szarymi ściągaczami. Do niej doszyłam czarno-czarną i czarno szarą.


Dzisiejsza podoba idealnie nadaje się na zdjęcia, dlatego pohasałyśmy z Sylwią na łąki.
Podobają mi się te zdjęcia, jestem zadowolona z moich marnych umiejętności jako fotograf.
Dziękuje serdecznie Sylwii, że mimo zimna dzielnie pozowała.




 i na koniec moje ulubione.


poniedziałek, 5 listopada 2012

dziecięce legowisko. coś wielkiego

Kiedy napisała do mnie Pani Marta, że chciałabym abym uszyła legowisko dla jej dziecka bardzo się zainteresowałam. Z prostej przyczyny. Sama robiłam legowiska Zuzuzuzu układałam koce, okładałam poduszkami, w życiu nie wpadłabym na to, żeby sobie uszyć coś takiego.
Tym czasem pomysł ewoluował i stanęło na legowisku 120x120 z bokami wiązanymi tak, aby łatwo było je zdemontować. Do legowiska doszyłam tez mate, którą łatwo można wyprać, wiadomo raz się uloje, coś się wyleje, pampers nie wytrzyma... znamy znamy :)

Nie obyło się bez niespodzianek. Najpierw zabrakło mi materiału, źle to obliczyłam no i klops. Z pomocą przyszła mi Suzzana i jej nowy sklep etasiemka . Kupłiam tam fajną grubą bawełnę idealną na dolną część legowiska. Później okazało się, że moja maszyna nie jest w stanie przesyć 4 warstw ociepliny i musiałam mocno się nagłókować, żeby zszyć dno. Boki są bardzo mocno napchane aby tworzyć miękkie bany dla powoli uczącego się raczkować maluszka. Zszywanie ich to był chyba największy problem ze wszystkiego :D
 każda banda legowiska ma wszyte 3 tasiemki łączące ze sobą  niższe boki. W ten sposób łatwo jest zdemontować legowisko i złożyć.

Podsumowując było to dla mnie ogromne wyzwanie, wielkie przedsięwzięcie, którego większość leżała na stole i dwóch dostawionych krzesłach :) Ale najbardziej się bałam, że moja wizja i wizja Pani Marty się rozminęła i efekt nie będzie zadowalał. Na szczęście udało się i legowisko sprawdza się świetnie. Dla mnie to świetna lekcja, udało mi się pokonać problemy i dopracowałam szycie wielkich połaci materiału:)


sobota, 8 września 2012

po urlopowo

wróciłam :)
pogoda udała się nam bosko, jak na polskie warunki wręcz rewelacyjnie (1 dzień padało;)))
naładowałam wszystkie baterie, realizuje zaległe, obmyślam kolejne, szyję, cieszę się, śmieję.

Mam dla was mase zdjęć, pokaże najlepsze moim zdaniem. Nasze perypetie z Patyczakiem oraz kilka ciuchów z pracowni :)










 
ściski

czwartek, 19 lipca 2012

róż, róż, różu mi trzeba

kto by pomyślał, ale tak.
różowy jest piękny zwłaszcza w odmianie pastelowej.
Ostatnio dużo różu u mnie, proszę bardzo
                                                     spódnica jest do wzięcia. długość 1m (mogę skrócić), rozmiar M, cena 70 zł