Syndrom wicia gniazda mam. Jak prawdziwa kura :) Chciałam już dawno uszyć narzutę, ale bałam się takich rozmiarów "dzieła". Okazuje się, że nie taki diabeł straszny i mimo pewnych nierówności udało się :) Mam nadzieje, że Zu będzie zadowolona. Osobiście najbardziej podoba mi się konik na samym środku :)
Po najróżniejszych szpitalnych przygodach wracam do życia i do pracy:) pojawiły się w miedzy czasie jeszcze inne prace, ale uciekły w świat tak szybko, że nie zdążyłam utrwalić ich na fotografii. Aktualnie prezentuje te oto dwie żyrafy, dla dwóch dwu dniowych kawalerów :) bardzo się ucieszyłam, że się pojawili na świecie. Mam nadzieje że spodobają im się zabawki :)
Chwilowo zajmuję się wieloma rzeczami, ale tylko troszkę szyciem. A jak już coś uszyję wysyłam od razu i oczywiście zapominam o zdjęciach. dzisiaj na szczęście o zdjęciach nie zapomniałam. Oto wyprodukowane wrzecionka lawendowe:)