siuuuuuu
sprzątamy półki.
Wszystko co zostało po ubraniach jesień/zima upchnęłam w sklepie na kura-d.pl z dopiskiem wyprzedaż.
Ceny atrakcyjne, chętnie pozbędziemy się wszystkiego by zrobić miejsce nowemu.
A nowe... ach nowe to będzie prze cuuuudne.
tymczasem zapraszam na łapanie okazji.
spodnie dla małych i dużych, bluzki, narzutki, bluzy.
Jest w czym wybierać, rozmiarowo trochę gorzej, ale mamy dzieci w rozmiarach około 80 będą zachwycone :)
za jakiś czas wracam z nowościami :P
wtorek, 11 marca 2014
poniedziałek, 6 stycznia 2014
gdzie jechać z dzieckiem na ferie lub wakacje? kura radzi :)
Gdzie jechać z dzieckiem na ferie lub wakacje?
DO RABKI!
pisałam o tym już kiedyś, zanim zaczęliśmy myśleć o Kurnej Chacie.
Od zawsze Rabka była centrum leczenia dzieci. Leczenia chorób płuc, astmy i górnych dróg oddechowych.
Wszystko przez solanki które wypływają nam tu jak ropa w Emiratach.
Ale Rabka nie wyglądała ładnie. Od kilku lat to się zmienia. Mamy CUDOWNY, WIELKI park. W parku dwa duże, dobrze wyposażone place zabaw dla dzieci i dwie przyjemne kawiarnie dla rodziców. Jest też tężnia. Kto był w Ciechocinku wie o co chodzi. Solanka skapuje po gałązkach i uwalnia jod. Zapach jak nad morzem, efekt jodowania jak nad morzem i nie trzeba czekać na sztorm :)
W końcu są też niezłe drogi. Najważniejszy jest dojazd. Około godziny z Krakowa, omijając najbardziej korkujące się części zakopianki. IDEALNIE :)
Rabka leży w dolinie pomiędzy Beskidem Wyspowym, a Gorcami. Górki nie wysokie, do 1000 m n.p.m. idealne na rodzinne piesze wędrówki.
Bo Rabka jest doskonała dla rodzin z dziećmi, taka akurat.
No i jest Kurna Chata.
Miejsce pomyślane od początku do końca dla rodzin z dziećmi. Przeznaczyliśmy cały jeden pokój na bawialnie dla dzieci zamykaną na bramkę bezpieczeństwa, mamy dużą łazienkę i 3 dwuosobowe pokoje.
A przed domem spory ogród w którym można się bawić cały dzień.
Zima i ferie to też dobry czas by nas odwiedzić. W okolicy jest kilka wyciągów o różnym stopniu trudności.
W parku jest tor do biegania na nartach, działa lodowisko.
A w lesie blisko Kurnej Chaty spotkać można sarny i lisy.
Od dzisiaj ruszył konkurs na FB w którym można wygrać weekend w Kurnej Chacie, zapraszamy
DO RABKI!
pisałam o tym już kiedyś, zanim zaczęliśmy myśleć o Kurnej Chacie.
Od zawsze Rabka była centrum leczenia dzieci. Leczenia chorób płuc, astmy i górnych dróg oddechowych.
Wszystko przez solanki które wypływają nam tu jak ropa w Emiratach.
Ale Rabka nie wyglądała ładnie. Od kilku lat to się zmienia. Mamy CUDOWNY, WIELKI park. W parku dwa duże, dobrze wyposażone place zabaw dla dzieci i dwie przyjemne kawiarnie dla rodziców. Jest też tężnia. Kto był w Ciechocinku wie o co chodzi. Solanka skapuje po gałązkach i uwalnia jod. Zapach jak nad morzem, efekt jodowania jak nad morzem i nie trzeba czekać na sztorm :)
W końcu są też niezłe drogi. Najważniejszy jest dojazd. Około godziny z Krakowa, omijając najbardziej korkujące się części zakopianki. IDEALNIE :)
Rabka leży w dolinie pomiędzy Beskidem Wyspowym, a Gorcami. Górki nie wysokie, do 1000 m n.p.m. idealne na rodzinne piesze wędrówki.
Bo Rabka jest doskonała dla rodzin z dziećmi, taka akurat.
No i jest Kurna Chata.
Miejsce pomyślane od początku do końca dla rodzin z dziećmi. Przeznaczyliśmy cały jeden pokój na bawialnie dla dzieci zamykaną na bramkę bezpieczeństwa, mamy dużą łazienkę i 3 dwuosobowe pokoje.
A przed domem spory ogród w którym można się bawić cały dzień.
Zima i ferie to też dobry czas by nas odwiedzić. W okolicy jest kilka wyciągów o różnym stopniu trudności.
W parku jest tor do biegania na nartach, działa lodowisko.
A w lesie blisko Kurnej Chaty spotkać można sarny i lisy.
Od dzisiaj ruszył konkurs na FB w którym można wygrać weekend w Kurnej Chacie, zapraszamy
sobota, 4 stycznia 2014
klasyczna bluza z kapturem z... kurą
Lubię prostotę.
Lubię oszczędność we wzornictwie, każdym.
Wybitnie drażnią mnie wielkie nadruki na odzieży, nie lubię też czaszek.
Idąc do sklepu nie jestem w stanie znaleźć dla Zuzy zwykłej, prostej bluzy, bo każda ma:
doszyte falbanki,
różowe elementy
brokat
nadruk
diamenciki powklejane wszędzie gdzie się da.
Dlatego szyję prosto.
Dlatego moje grafiki są oszczędne, nie zadrukowuję całości.
I dlatego powstała bluza na zamek z kapturem oszczędna i czysta.
Jedyny akcent, po którym poznacie, że jest od kury to kaptur :) i nasza kura
Zuzka na zdjęciach ma o rozmiar za dużą bluzę. Zawsze tak robię, wystarcza na dłużej, a ona tak szybko rośnie!
Lubię oszczędność we wzornictwie, każdym.
Wybitnie drażnią mnie wielkie nadruki na odzieży, nie lubię też czaszek.
Idąc do sklepu nie jestem w stanie znaleźć dla Zuzy zwykłej, prostej bluzy, bo każda ma:
doszyte falbanki,
różowe elementy
brokat
nadruk
diamenciki powklejane wszędzie gdzie się da.
Dlatego szyję prosto.
Dlatego moje grafiki są oszczędne, nie zadrukowuję całości.
I dlatego powstała bluza na zamek z kapturem oszczędna i czysta.
Jedyny akcent, po którym poznacie, że jest od kury to kaptur :) i nasza kura
Zuzka na zdjęciach ma o rozmiar za dużą bluzę. Zawsze tak robię, wystarcza na dłużej, a ona tak szybko rośnie!
środa, 27 listopada 2013
o kurnej chacie, o spełnianiu marzeń, o walce, o traceniu nadziei, o jej odzyskiwaniu
Kiedyś, kiedy byłam mała kiedy mój tata przyniósł plan domu. Kiedyś wcześniej, zburzyli stary dom babci, bo drewno przegniło i nie dało się uratować starych belek, pamiętam tamten czarny dom i malwy przed nim.
Tata przyniósł plan, sam go narysował, architekt wyrysował szczegóły, na miejscu starego powstał nowy. Beton lali w ziemię, w wielką dziurę, potem dalej lali, i dalej i dalej, żeby fundament był mocny, bo kiedyś płynął tędy strumień.
Potem przywieźli kamienie. Pamiętam 3 panów, starczych już, do których tata zawsze mówił z wielkim szacunkiem - kaminiarze - mistrzowie układania puzzli z kamienia. Wymurowali podbudówkę na której stoi cały dom, aż do połowy naszego parteru dom wymurowany jest z pięknego, szarego kamienia.
A później, później panowie murowali cegłami, różnie im szło, co wyszło przy tynkowaniu wewnątrz;) przy budowaniu dachu pracowała cała stolarnia mojego taty. Pamiętam, chociaż miałam 7 lat. Potem zamarło. bawiłyśmy się na budowie, wybierałyśmy pokoje, ale lata leciały, a to dalej była "budowa".
Poznałam Mata, pomieszkałam w Krakowie, pomieszkałam gdzie indziej i nagle ta budowa stała się moja, nasza i ożyła.
Najpierw nasz parter, potem, w ciąży z Zu przyziemie, gdzie mieści się pracownia, teraz poddasze.
Marzyło mi się mieszkanie na poddaszu, całe moje życie chciałam tam mieszkać, ale odkąd mam kurę d. moim ulubionym zajęciem jest dzielenie się z innymi tym co robię. Pomyślałam, że tym domem, tym poddaszem też mogę się podzielić, my nie potrzebujemy takiej przestrzeni, za to lubimy ludzi, lubimy gości.
Pomysł zrodził się w czerwcu, przez wakacje Mat był za granicą, a ja byłam matką wariatką, majstrem i właścicielką kury d. Udało się nam i w te kilka miesięcy zbudowaliśmy z pustostanu przez wylewki, CO i regipsy przepiękne poddasze, ciepłe i przytulne, zapraszające by pomieszkać.
Kiedy w lipcu po wylaniu wylewki się dowiedziałam, że cała instalacja jest raczej źle zrobiona i pasowałoby kuć, kiedy w sierpniu pan elektryk powiedział, że nie przyjdzie, kiedy pan fachowiec stwierdzał, że wymyślam traciłam nadzieję. Kiedy został nam miesiąc do przyjazdu pierwszych gości, a pan fachowiec w hurtowni stolarskiej powiedział mi, że kolorowych stopni nie da się zrobić czułam, że podcinają mi się skrzydła. Ale mój stolarz, najlepszy na świecie powiedział, że się da, fachowiec zdążył na czas, materiał na pościel przyszedł w ostatniej chwili. Ekipa sprzątająco-skręcająca meble szorowała całość do czwartku w południe (czwartek wieczór godzina zero)
Udało się.
Mamy kurną chatę. Chcemy się nią dzielić. Chcemy Was gościć, chcemy Was poznać.
Kurna Chata to poddasze w domu kury d. W domu z ogrodem, z lasem nie daleko w pięknej Rabce Zdrój.
To trzy pokoje dwuosobowe i antresola z łóżkiem dwuosobowym, to kuchnia, łazienka i bawialnia dla dzieci z bramką zabezpieczającą.
Kurna chata to kwintesencja mojego stylu, mojej głowy, moich pomysłów na wnętrze.
Każdy nasz gość otrzymuje od nas to co umiemy robić najlepiej, domowe przetwory i nasze prawie trzyletnie wino.
Ponieważ pracownia kury d. jest dwa piętra niżej istnieje możliwość organizacji warsztatów szycia maszynowego lub ręcznego.
Planujemy też zrobić pokój do masażu, bo kura skończyła takie studia nie tak dawno temu, ale to na razie plan, szukamy miejsca :))
terminy można rezerwować mailowo manufakturaas@gmail.com lub telefonicznie 662216764
cennik:
cena za całe poddasze ( 8 osób+ dzieci śpiące z rodzicami)
zima 320-350 zł/doba
wiosna 200 zł/doba
lato 250 zł/doba
jesień 250 zł/doba
Tata przyniósł plan, sam go narysował, architekt wyrysował szczegóły, na miejscu starego powstał nowy. Beton lali w ziemię, w wielką dziurę, potem dalej lali, i dalej i dalej, żeby fundament był mocny, bo kiedyś płynął tędy strumień.
Potem przywieźli kamienie. Pamiętam 3 panów, starczych już, do których tata zawsze mówił z wielkim szacunkiem - kaminiarze - mistrzowie układania puzzli z kamienia. Wymurowali podbudówkę na której stoi cały dom, aż do połowy naszego parteru dom wymurowany jest z pięknego, szarego kamienia.
A później, później panowie murowali cegłami, różnie im szło, co wyszło przy tynkowaniu wewnątrz;) przy budowaniu dachu pracowała cała stolarnia mojego taty. Pamiętam, chociaż miałam 7 lat. Potem zamarło. bawiłyśmy się na budowie, wybierałyśmy pokoje, ale lata leciały, a to dalej była "budowa".
Poznałam Mata, pomieszkałam w Krakowie, pomieszkałam gdzie indziej i nagle ta budowa stała się moja, nasza i ożyła.
Najpierw nasz parter, potem, w ciąży z Zu przyziemie, gdzie mieści się pracownia, teraz poddasze.
Marzyło mi się mieszkanie na poddaszu, całe moje życie chciałam tam mieszkać, ale odkąd mam kurę d. moim ulubionym zajęciem jest dzielenie się z innymi tym co robię. Pomyślałam, że tym domem, tym poddaszem też mogę się podzielić, my nie potrzebujemy takiej przestrzeni, za to lubimy ludzi, lubimy gości.
Pomysł zrodził się w czerwcu, przez wakacje Mat był za granicą, a ja byłam matką wariatką, majstrem i właścicielką kury d. Udało się nam i w te kilka miesięcy zbudowaliśmy z pustostanu przez wylewki, CO i regipsy przepiękne poddasze, ciepłe i przytulne, zapraszające by pomieszkać.
Kiedy w lipcu po wylaniu wylewki się dowiedziałam, że cała instalacja jest raczej źle zrobiona i pasowałoby kuć, kiedy w sierpniu pan elektryk powiedział, że nie przyjdzie, kiedy pan fachowiec stwierdzał, że wymyślam traciłam nadzieję. Kiedy został nam miesiąc do przyjazdu pierwszych gości, a pan fachowiec w hurtowni stolarskiej powiedział mi, że kolorowych stopni nie da się zrobić czułam, że podcinają mi się skrzydła. Ale mój stolarz, najlepszy na świecie powiedział, że się da, fachowiec zdążył na czas, materiał na pościel przyszedł w ostatniej chwili. Ekipa sprzątająco-skręcająca meble szorowała całość do czwartku w południe (czwartek wieczór godzina zero)
Udało się.
Mamy kurną chatę. Chcemy się nią dzielić. Chcemy Was gościć, chcemy Was poznać.
Kurna Chata to poddasze w domu kury d. W domu z ogrodem, z lasem nie daleko w pięknej Rabce Zdrój.
To trzy pokoje dwuosobowe i antresola z łóżkiem dwuosobowym, to kuchnia, łazienka i bawialnia dla dzieci z bramką zabezpieczającą.
Kurna chata to kwintesencja mojego stylu, mojej głowy, moich pomysłów na wnętrze.
Każdy nasz gość otrzymuje od nas to co umiemy robić najlepiej, domowe przetwory i nasze prawie trzyletnie wino.
Ponieważ pracownia kury d. jest dwa piętra niżej istnieje możliwość organizacji warsztatów szycia maszynowego lub ręcznego.
Planujemy też zrobić pokój do masażu, bo kura skończyła takie studia nie tak dawno temu, ale to na razie plan, szukamy miejsca :))
terminy można rezerwować mailowo manufakturaas@gmail.com lub telefonicznie 662216764
cennik:
cena za całe poddasze ( 8 osób+ dzieci śpiące z rodzicami)
zima 320-350 zł/doba
wiosna 200 zł/doba
lato 250 zł/doba
jesień 250 zł/doba
środa, 4 września 2013
kura d. na chłodniejsze dni
jesień szybkimi krokami wkrada się do naszych domów. Czuć ją w powietrzu, widać na niebie. Po upałach zostało wspomnienie. Teraz chcę się otulić czymś ciepłym zatopić w szerokim dresie, nałożyć ciepłe skarpety i pić herbatę.
oto nasza sesja zdjęciowa pod tytułem kura na chłodniejsze dni. Zdjęcia robione były gdy upał był realny, a chodzenie w długim rękawie graniczyło z przegrzaniem. Ach kiedy to było :)
oto nasza sesja zdjęciowa pod tytułem kura na chłodniejsze dni. Zdjęcia robione były gdy upał był realny, a chodzenie w długim rękawie graniczyło z przegrzaniem. Ach kiedy to było :)
wszystkie produkty znajdziecie w dziale kura d. na chłodniejsze dni w sklepie na kura-d.pl
dziękuję Izie fotografce z podejściem do dzieci zobaczcie Malinowe Noski
dziękuje modelom: Sylwi, Wojtkowi, Remisiowi, Mai i Zuźce
dziękuje ekipie ;) Madzi, Rafałowi i Matowi
czwartek, 29 sierpnia 2013
zapraszam na film. o magicznym świecie kury d. i jesiennych ubraniach
ten filmik to zapowiedź naszych ubrań na chłody. Ten filmik to radość z noszenia wygodnych, ciepłych rzeczy.
Ten filmik to moja wielka duma.
Dziękuję Malinowe Noski Photography za całość
Wojtkowi Mlekodajowi za muzykę i modeling
modelkom Zuzi, Sylwi i Maii
modelowi: Remisiowi
cieszcie się z nami. Niektóre ubrania już można zamawiać. znajdziecie je w sklepie w dziale kura na chłodniejsze dni.
brrr. powietrze pachnie już jesienią. uwielbiam :)
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
dawno temu był urlop
:) nic tutaj nie pisałam, bo zaraz po powrocie wessała mnie praca.
A prac to kura ma teraz kilka.
Jestem etatową mamą,
jestem szwaczko-rysownikiem
jestem sprzątaczko-praczką
jestem kawo-zaparzaczką dla mojej ekipy remontowo budowlanej
jestem kierowcą
jestem sprzedawcą całości kuro dobrodziejstwa
jestem prowadzącą warsztaty
jestem też dziewczynką, którą ledwo to ogarnia i jest na skraju, ale jeszcze się trzymam.
Zuzka rośnie jak na drożdżach, dorasta trzylatki, przerosła rówieśników, gada cudownie, kocha dinopociąg nasz i chce być znowu dzidziusiem w brzuchu mamy (kiedyś jej powiedziałam trochę jak i co, że wtedy tuliłyśmy się cały czas i ona by tak chciała jeszcze raz ;)
w pracowni dzieje się dużo. Szyjemy cudne cudności. Koce przepiękne plażowe w zestawie z torbą plażowiczką no normalnie szał jakie to ładne. Nietoperze dziecięce, koszulki dla wszystkich.
a od dzisiaj... szyjemy też jesienno-zimową wersję naszych najlepszych. ale sza! nie powiem nic.
Jestem kawozaparzaczką, robotnicy piją hektolitry kawy fusiatej. A ponieważ prace na naszym poddaszu do wynajęcia trwają i idą ostro z kopyta kawa schodzi na kilogramy.
W nie dawno byłam w Wygiełzowie na cudownej ETNOmanii. Matko jak tam pięknie było. Skansen, stare domy, takie jak kocham całym sercem, kościółek drewniany i kura d. I warsztaty były i ja je prowadziłam. Miały trwać 3 godziny. Miały być 2 grupy po 15 osób... miały... bo stół warsztatowy przeżył najazd, oblężenie, w 45 minut było posprzątane. Tego nie spodziewał się nikt. NIKT zupełnie.
wspaniałe spotkania, dużo śmiechu, pozytywna energia, kura to kocha!
ale z całością tych spraw ledwo już daję radę i jeśli nie odpisuję na maila to znaczy, że po prostu nie mam już kiedy. trzymajcie za mnie kciuki żebym sobie poradziła, bo przede mną jeszcze długa prosta.
ostatnie zdjęcie jest autorstwa Joasi Zielińskiej, nasz wigwam nad morzem - doskonała sceneria i miejsce do zabawy :)
A prac to kura ma teraz kilka.
Jestem etatową mamą,
jestem szwaczko-rysownikiem
jestem sprzątaczko-praczką
jestem kawo-zaparzaczką dla mojej ekipy remontowo budowlanej
jestem kierowcą
jestem sprzedawcą całości kuro dobrodziejstwa
jestem prowadzącą warsztaty
jestem też dziewczynką, którą ledwo to ogarnia i jest na skraju, ale jeszcze się trzymam.
Zuzka rośnie jak na drożdżach, dorasta trzylatki, przerosła rówieśników, gada cudownie, kocha dinopociąg nasz i chce być znowu dzidziusiem w brzuchu mamy (kiedyś jej powiedziałam trochę jak i co, że wtedy tuliłyśmy się cały czas i ona by tak chciała jeszcze raz ;)
w pracowni dzieje się dużo. Szyjemy cudne cudności. Koce przepiękne plażowe w zestawie z torbą plażowiczką no normalnie szał jakie to ładne. Nietoperze dziecięce, koszulki dla wszystkich.
a od dzisiaj... szyjemy też jesienno-zimową wersję naszych najlepszych. ale sza! nie powiem nic.
Jestem kawozaparzaczką, robotnicy piją hektolitry kawy fusiatej. A ponieważ prace na naszym poddaszu do wynajęcia trwają i idą ostro z kopyta kawa schodzi na kilogramy.
W nie dawno byłam w Wygiełzowie na cudownej ETNOmanii. Matko jak tam pięknie było. Skansen, stare domy, takie jak kocham całym sercem, kościółek drewniany i kura d. I warsztaty były i ja je prowadziłam. Miały trwać 3 godziny. Miały być 2 grupy po 15 osób... miały... bo stół warsztatowy przeżył najazd, oblężenie, w 45 minut było posprzątane. Tego nie spodziewał się nikt. NIKT zupełnie.
wspaniałe spotkania, dużo śmiechu, pozytywna energia, kura to kocha!
ale z całością tych spraw ledwo już daję radę i jeśli nie odpisuję na maila to znaczy, że po prostu nie mam już kiedy. trzymajcie za mnie kciuki żebym sobie poradziła, bo przede mną jeszcze długa prosta.
ostatnie zdjęcie jest autorstwa Joasi Zielińskiej, nasz wigwam nad morzem - doskonała sceneria i miejsce do zabawy :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
