z okazji święta kota moje koty wyfruwają z obniżką zamiast 15 jest 10 złotych.
w tej chwili nie dostępne są koty w paski czerwone, ale mogę uszyć z praktycznie każdego innego materiału jaki posiadam :)
zapraszam
manufakturaas@gmail.com
piątek, 17 lutego 2012
wtorek, 14 lutego 2012
walentynki i girlanda
miś walentynkowy, malutki - 15 cm powstał dla mojego brata, a właściwie to przeszedł przez jego łapki i trafił do jego "koleżanki" :) fajnie. sama bym chciała takiego dostać:)
nic więcej na walentynki nie uszyłam, jakoś tak leci w tym roku czas i omijają mnie te "święta" :) tłusty czwartek za pasem a muffin też nie zdążę uszyć. marnie marnie
powstała też girlanda. Prawie taką samą uszyłam chyba rok temu, jak nie lepiej. Ta jest na zamówienie i szalenie mi miło było, może wrócę do szycia takich składanek :D
koniki są szalenie urokliwe w towarzystwie koronek
nic więcej na walentynki nie uszyłam, jakoś tak leci w tym roku czas i omijają mnie te "święta" :) tłusty czwartek za pasem a muffin też nie zdążę uszyć. marnie marnie
powstała też girlanda. Prawie taką samą uszyłam chyba rok temu, jak nie lepiej. Ta jest na zamówienie i szalenie mi miło było, może wrócę do szycia takich składanek :D
koniki są szalenie urokliwe w towarzystwie koronek
post o akcji-aukcji bo to już tuż tuż :)
powoli kończymy przyjmowanie paczek.
Jest jeszcze kilka, czekam na paczkę od Justyny Steczkowskiej :D ( jupi jupi:) i kilka od artystek działających na ostatnią chwilę czyli tak jak ja:)
Co już wiemy: przekroczyliśmy magiczną liczbę 500 przedmiotów ( wow) i jest zdeklarowanych ponad 130 artystów.
Mój dom przez ostatnie dwa tygodnie to wielki magazyn przepięknych rzeczy. Czułam się jakby codziennie była gwiazdka, wracając z pracy nie mogłam się doczekać, aż wejdę i rozpakuję paczki. I piszczałam z uciechy, bo to co przesyłacie zapiera dech w piersiach.
Oczywiście musiało się wszystko pozmieniać (przypuszczałam, że tak będzie) od czasu kiedy planowaliśmy mała loteryjkę przy pikniku narciarskim. Z małej loteryjki wyszła aukcja, z aukcji wielka aukcja która przerodziła się w kiermasz i aukcję ( licytowanie pięciuset przedmiotów zajęło by nam pewnie dwa tygodnie, stąd ta decyzja), a te znów zmieniły się ( dzięki pomysłom drugiego stowarzyszenia Lokomotywa) w niedziele dla Kuby ( przed akcją będzie koncert charytatywny). Jak widzicie Rabka mała, ale prężnie działa :D
Katalogowanie waszych darów zajmowało mi około 3-4 godziny dziennie, codziennie. Wycena zajęła nam 3 dni, fotografowałyśmy (-śmy, bo pomogły mi moje siostry, ale w sumie -liśmy bo szwagier i mąż cykali te lepsze, ostrzejsze i z lepszym światłem zdjęcia:) w między czasie:)
Moje dziecko kochane ledwo wytrzymuje żeby nie zjadać pudeł które są w całym salonie. W ogóle nie ogarnia, dlaczego nie może zjadać folii bombelkowej, której mam teraz w ilościach hurtowych ( spożytkuje :)
Wielkie serdeczne dzięki ekipie naziemnej, rabczańskiej za pomoc, zginęłabym zaprawdę, jak ciotka w Czechach. Dzięki ekipie jednoosobowej krakowskiej za załatwienie patronatów ( bo mamy! patronat serwisów kursnakurs i kraków zaprasza). Podziękowania największe i najserdeczniejsze wszystkim razem i każdemu z osobna kto przesłał coś do mnie. Udowadniacie, że blogerzy to masa dobroci, a nie tylko anonimowe uszczypliwości, że internet to dobro, współczucie, chęć pomocy. Przy każdym nowym mailu z tytułem Kuba paszcza otwierała się coraz szerzej, bo jak to, skąd tak dużo. Nikt się tego nie spodziewał, no może moja Zuźka:) DZIĘKUJEMY !!!!
A na koniec kilka zdjęć ze strony Stowarzyszenia Kulturowy Gościniec na których widać mój zawalony pudłami salon, ręko-arcy-dzieło, poszarzałą firankę, zmęczoną Kurę d. oraz entuzjazm mojego rodzeństwa :D
Jest jeszcze kilka, czekam na paczkę od Justyny Steczkowskiej :D ( jupi jupi:) i kilka od artystek działających na ostatnią chwilę czyli tak jak ja:)
Co już wiemy: przekroczyliśmy magiczną liczbę 500 przedmiotów ( wow) i jest zdeklarowanych ponad 130 artystów.
Mój dom przez ostatnie dwa tygodnie to wielki magazyn przepięknych rzeczy. Czułam się jakby codziennie była gwiazdka, wracając z pracy nie mogłam się doczekać, aż wejdę i rozpakuję paczki. I piszczałam z uciechy, bo to co przesyłacie zapiera dech w piersiach.
Oczywiście musiało się wszystko pozmieniać (przypuszczałam, że tak będzie) od czasu kiedy planowaliśmy mała loteryjkę przy pikniku narciarskim. Z małej loteryjki wyszła aukcja, z aukcji wielka aukcja która przerodziła się w kiermasz i aukcję ( licytowanie pięciuset przedmiotów zajęło by nam pewnie dwa tygodnie, stąd ta decyzja), a te znów zmieniły się ( dzięki pomysłom drugiego stowarzyszenia Lokomotywa) w niedziele dla Kuby ( przed akcją będzie koncert charytatywny). Jak widzicie Rabka mała, ale prężnie działa :D
Katalogowanie waszych darów zajmowało mi około 3-4 godziny dziennie, codziennie. Wycena zajęła nam 3 dni, fotografowałyśmy (-śmy, bo pomogły mi moje siostry, ale w sumie -liśmy bo szwagier i mąż cykali te lepsze, ostrzejsze i z lepszym światłem zdjęcia:) w między czasie:)
Moje dziecko kochane ledwo wytrzymuje żeby nie zjadać pudeł które są w całym salonie. W ogóle nie ogarnia, dlaczego nie może zjadać folii bombelkowej, której mam teraz w ilościach hurtowych ( spożytkuje :)
Wielkie serdeczne dzięki ekipie naziemnej, rabczańskiej za pomoc, zginęłabym zaprawdę, jak ciotka w Czechach. Dzięki ekipie jednoosobowej krakowskiej za załatwienie patronatów ( bo mamy! patronat serwisów kursnakurs i kraków zaprasza). Podziękowania największe i najserdeczniejsze wszystkim razem i każdemu z osobna kto przesłał coś do mnie. Udowadniacie, że blogerzy to masa dobroci, a nie tylko anonimowe uszczypliwości, że internet to dobro, współczucie, chęć pomocy. Przy każdym nowym mailu z tytułem Kuba paszcza otwierała się coraz szerzej, bo jak to, skąd tak dużo. Nikt się tego nie spodziewał, no może moja Zuźka:) DZIĘKUJEMY !!!!
A na koniec kilka zdjęć ze strony Stowarzyszenia Kulturowy Gościniec na których widać mój zawalony pudłami salon, ręko-arcy-dzieło, poszarzałą firankę, zmęczoną Kurę d. oraz entuzjazm mojego rodzeństwa :D
czwartek, 9 lutego 2012
kuro limeryk
Pewna kura z Rabki Zdroju
nie umiała uszyć stroju
lalki "tak", lecz "nie" zwłaszcza
dla spodni,spódnicy i płaszcza
bo nie umie dokładnego przeprowadzić kroju
mój limeryk dla Pani Wisławy.
może macie jakieś w głowie?
wystarczy napisać 5 linijek, rymy aabba. w pierwszej linijce ma być nazwa geograficzna.
do dzieła ! :)
środa, 8 lutego 2012
nowa torba
cały wolny czas pochłonęła mi akcja aukcja dla Kuby. no prawie cały. uszyłam torbę na zamówienie. i gdyby nie to, że ma parę innowacji byłaby taka sama jak wszystkie zakupowe torby. Dodałam jej karabinek na taśmie, aby łatwo było znaleźć klucze. pomysł genialny, nie mój niestety. Znalazłam go dawno temu u Ani i dawno dawno temu kupiłam karabinki ale nie było czasu je wykorzystać.
Nowa właścicielka, o ile zaakceptuje, będzie miała również ptaszka-zawieszkę z tego samego materiału co podszewka.
Bigmama zaprosiła mnie do zabawy w seriale. Ale niestety ja nie oglądam aż tyle seriali. Kiedyś oglądałam przystanek alaska. ostatnio przepis na życie no i właściwie koniec. W ogóle ostatnio telewizor włączamy tylko na Szkło Kontaktowe i koniec. Tyle kanałów i nic ciekawego.
a dziale aukcja dla Kuby stale przybywa paczek. Gdyby się ktoś nie odnalazł proszę kontakt notorycznie giną mi maile. Może Zuźka potajemnie mi kasuje. Ostatnio jest zafascynowana pisaniem na klawiaturze :)
pozdrawiam
Nowa właścicielka, o ile zaakceptuje, będzie miała również ptaszka-zawieszkę z tego samego materiału co podszewka.
Bigmama zaprosiła mnie do zabawy w seriale. Ale niestety ja nie oglądam aż tyle seriali. Kiedyś oglądałam przystanek alaska. ostatnio przepis na życie no i właściwie koniec. W ogóle ostatnio telewizor włączamy tylko na Szkło Kontaktowe i koniec. Tyle kanałów i nic ciekawego.
a dziale aukcja dla Kuby stale przybywa paczek. Gdyby się ktoś nie odnalazł proszę kontakt notorycznie giną mi maile. Może Zuźka potajemnie mi kasuje. Ostatnio jest zafascynowana pisaniem na klawiaturze :)
pozdrawiam
czwartek, 2 lutego 2012
środa, 1 lutego 2012
o misiu który lubi pomagać.
Uszyłam misia.
Fajny, lniany. raczej duży.
Jakoś tak siedział u mnie długo. Postanowiłam, że pomoże Wośpowi. Pomógł.
Ale nowi właściciele oświadczyli, że chcą aby miś pomagał dalej i przekazali go na aukcje dla Kuby.
Planuje wylicytować go mój mąż i przekazać znowu na jakąś aukcje.
Taki charytatywny misiu pysiu :)
Fajny, lniany. raczej duży.
Jakoś tak siedział u mnie długo. Postanowiłam, że pomoże Wośpowi. Pomógł.
Ale nowi właściciele oświadczyli, że chcą aby miś pomagał dalej i przekazali go na aukcje dla Kuby.
Planuje wylicytować go mój mąż i przekazać znowu na jakąś aukcje.
Taki charytatywny misiu pysiu :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)